wtorek, 16 września 2014

u nas już jesiennie

Mamy jesień, nie da się tego ukryć. Po przedszkolu poszłyśmy z Babiszonkami na spacer, każda dostała papierową torbę i mogły zbierać co chciały, następnego dnia nastąpiła produkcja.

Wystarczą jesienne skarby, kartka papieru i klej. My używamy kleju magic skleja wszystko :)

Mazianie paluchem w kleju okazało się fantastyczna zabawą


Dzieło Leny


Dzieło Kini

Deszczowe jesienne popołudnia nie muszą być nudne. Mam jeszcze kilka pomysłów, które planuje wykorzystać. Póki co wróciła do nas piękna słoneczna jesień, yeah!!! Będziemy korzystać i spędzać czas na świeży powietrzu zbierając skarby, które potem wykorzystamy :)

niedziela, 14 września 2014

prezent od losu - drugie życie

To była moja codzienność
Porcja tramalu, żeby móc zrobić cokolwiek, tak było, jednak dwa tygodnie temu wszystko się zmieniło
Dostałam od losu prezent, urodziłam się na nowo. Z końcem sierpnia miałam operacje kręgosłupa...
jestem, żyje i czuje się coraz lepiej. Wycięto mi dysk (ta kulka uciskająca nerwy). Właśnie ona była powodem moich dolegliwości.

Przed operacją obiecałam sobie, że jak wszystko się uda i wydobrzeje to zacznę spełniać swoje marzenia. Koniec z obawami i strachem. Będę brać życie w swoje ręce, a nie tylko przyglądać mu się z boku.
Po prawie 4 latach walki i 9 miesiącach ciągłego bólu bardzo się zmieniłam. Doceniam to czego wcześniej nie zauważałam. Potrafię czerpać radość ze zwykłej codzienności. Każda choroba jest po coś, teraz chyba zaczynam rozumieć ile mi dała, choć sporo również zabrała...
co tam, nie będę przeżywać na nowo tego co było, chcę iść na przód i normalnie żyć!!!

sobota, 16 sierpnia 2014

...

miałam być twarda 
miałam nie płakać
miałam, ale nie wyszło
chyba oszaleje, przez te dwa tygodnie.
Przepraszam musiałam, bo nie ogarniam...

wtorek, 5 sierpnia 2014

MALEŃSTWO czyli pijana ze szczęścia

Dzisiejszy dzień zaczął się cudnie. Mr. G zmajstrował śniadanie i wszamaliśmy je całą 4 w wyrku. Co z tego że muszę pościel zmienić 

Jestem prze szczęśliwa, bo w końcu bo dwóch latach marzeń i starań pojawiło się to oto maleństwo
Cieszę się jak dziecko. Musze się tego obiektywu nauczyć, póki co pstrykam i testuje jego możliwości. dziś wrzucę mały miszmasz moich prób








i absolutny hicior. to zdjęcie zrobiła Lena. Nie ma tu ani grama balansu bieli, no nic. tylko zmiejszyłam rozmiar. ja jestem tym zdjęciem oczarowana

Ps. zapomniałabym, mamy nowe drzwi (widać je na pierwszym zdjęciu). Nasza gwiazda Kinulka wybiła w jednych szybę, co zmobilizowało nas do wymiany wszystkich i pytanko, a w zasadzie prośba o radę jakie klamki do tych drzwi wybrać? ja nie ma kompletnie pomysłu na nie, a mr.G się wścieka, że drzwi bez klamek mamy jak w wariatkowie ;P

niedziela, 3 sierpnia 2014

yyyyy chyba klamerkownik, jak myślicie?


Powstał jakiś czas temu. Powód był prosty nie miałam gdzie trzymać klamerek. Ciągłe odwracanie się do parapetu, przy wieszaniu prania, żeby wziąć klamerkę doprowadzało mnie do szału. Tak więc jest i służy wyśmienicie :))))

Nazywam go klamerkownikiem, a może macie inną nazwę na tego typu urządzenie?

sobota, 2 sierpnia 2014

powroty

puk puk, jest jeszcze ktoś????
Powroty są ciężkie.
Z wakacji wróciliśmy dwa tygodnie temu. Niby dawno, a ja nadal nie ogarnęłam życia. Może dlatego, że zaraz po powrocie dopadła mnie angina ropna (nikomu nie życzę. ból gardła przy grypie czy mocnym przeziębieniu to przy anginie łaskotanie piórkiem). Nadal się antybiotykuje. Najzabawniejsze jest to, że gdy nie umiałam wytrzymać z bólu udałam się do szpitala, do przychodni z opieką świąteczną i został mi tam przepisany antybiotyk przez lekarza, który okazał się chirurgiem. Antybiotyk trafiony w punkt, bo następnego dnia ból całkowicie zniknął.
To nic ostatni miesiąc była mega zakręcony. Przed samymi wakacjami dopadło mnie przeziębienie, które mnie totalnie wyłączyło z życia na 3 dni. Leżałam jak flak, a gdzie pakowanie? Na szczęście na dzień przed wyjazdem zrobiło mi się troszkę lepiej i mogłam nas spakować. Potem wyjazd nie spałam 30 godzin, bo najpierw końcówka pakowania, potem trasa, a potem no jak tu iść spać jak się nad morze pierwszy raz zajechało. Tydzień wakacji, szalonych i cudownych (relacja na blogu będzie), powrót i... angina kolejne dni wyszarpane ze świadomości. potem mega ekstremalnie szalone i niezapowiedziane odwiedziny mojej kuzynki... no mówię Wam ten ostatni miesiąc był mega szalony. Pełny w mega skrajne emocje. taka totalna karuzela. Mam nadzieję, że teraz będzie nieco spokojniej chociaż przez najbliższe 2-2,5 tygodnia potem czekają nas kolejne ciężkie chwile.
Jeszcze przed urlopem uświadomiłam, że dawno nie bawiłyśmy się z Babiszonkami w sesje i zaczęłam pstrykać. Wszystko zaczęło się od naszej głównej stylistki i jej pomysły na drewniane odpustowe zegarki


 Potem przyszła Lena też oczywiście z bransoletkami na nodze.
Była krótka walka
 Te Kinulkow miny, wnerw jest rewelacyjny. Ona się denerwuje całą sobą
 Lena jednak ma sposoby na siostyczkę
 i buziakiiiiii
 Kłocą się, ale żyć bez siebie nie mogą
 Mama Kika ze soją ukochana Meme
 Lena ze swoja lalaloopsową syreną
 i kieszonki...
totoalny Kinusiowy MUST HAVE. musi byc przecież miejscówa na gumy, cukierki, kasę i tryliard innych potrzebnych rzeczy. Coraz cześciej udaje sie złagodzić brak kieszonki torebeczką
 szalone moje koczkodany


 o tu mam ała. to bardzo ważne. jest załamana jak juz nie ma strupka, bo nie ma co pokazywać
 a to zdjęcie mnie rozwala, cała Kika bezpośrednia, szczera i szalona
 Leonita też uwielbia aparat. nauczona doświadczeniem woli poczekac aż Kika coś odłoży, zostawi, znudzi się  czymś bo inaczej może oberwać (tak Kika to taki mały zawadiaka, jeśli się jej nie zapyta czy można coś pozyczyć i to weźmie to ona odrazu leje)
 żeby nie było że tylko jak fotki strzelałam, tu dzieło Kiki
 a Tu Lenuśki ta kompozycja z jej paluchami w kadrze, rozłożyła mnie na łopatki.
noooo dużo tego ale dawno nie było i musiałam. a wam które zdjęcie najbardziej się podoba???
u nas po dwóch dniach deszczu dziś wróciło słonko, tak wiec sobota zapowiada się interesująco.
dobrego dnia Kochani.