Cukinie na naszej działce urosły bardzo liche. Mr. G je przyniósł i jakoś tak wyszło, że trochę poleżały. Szkoda było mi wyrzucić, bo to nasze pierwsze cukinie, ale co z robić z takimi egzemplarzami, które wyglądają jak ciut przerośnięte ogórki? Wymodziłam zrobię krem z cukinii. Namęczyłam się, żeby poobierać te podeschnięte maleństwa. Dostałam weny i ostatecznie do gara wrzuciłam
● cukinie
● marchew,
● pietruszkę,
● cebule,
● czosnek dla zdrowotności
● jakiś kalafior się znalazł
● kostka rosołowa
● trochę ulubionych ziół
Mr. G. patrzył na moje wybryki dziwnym wzrokiem i spytał co ja znów kombinuje. Ja wykombinowałam zupę, hmm no właśnie tylko jaką zupę, bo do kremu z cukinii to miało się nijak. Wtedy przypomniała mi się nazwa zupy, której używał mój drużynowy na obozie harcerskim zupa "na winie". Nie ma ona w sobie ani kropli wina, za to jest wszystko co się pod rękę nawinie :)
Krem wyszedł idealny. Dziewczynkom podałam z grzankami. Seniorom rodu dołożyłam śmietanowy kleks.
Na jesienne chłody jest obłędna. Chyba jutro zajrzę na cukiniowe pole Wielkiego Wuja.
Pozostając w jedzonkowym klimacie:
- Lenuś co było w przedszkolu na obiad?
- Był placuszek ziemniaczki i kapusta. Kapustę zostawiłam.
Mr. G bardzo zaintrygowany tym cóż to za placki podają w przedszkolu z ziemniakami i kapustą spojrzał na jadłospis. Okazało się, że ów placuszek to kotlet schabowy :))
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TEKŚCIOR. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TEKŚCIOR. Pokaż wszystkie posty
piątek, 13 września 2013
czwartek, 12 września 2013
sukcesy
Udało się. Zaliczyłyśmy ekspresowe wyjście kałużowe. Była szybka decyzja i szybkie ubieranie (przy Fruzi każda sekunda się liczy ;P). Samo kałużnictwo było już bardzo relaksujące.
Mam też najnowsze wieści z Michałem w roli głównej.
Lena wzięła sprawy w swoje ręce.
Wies mamo on wycielał lęce i ja do niego posłam i spytałam go na ucho czy weźmie ze mną ślub, i wiesz... on pokiwał głową, że TAK.
Kochani zaczynam zbierać na wesele
Mam też najnowsze wieści z Michałem w roli głównej.
Lena wzięła sprawy w swoje ręce.
Wies mamo on wycielał lęce i ja do niego posłam i spytałam go na ucho czy weźmie ze mną ślub, i wiesz... on pokiwał głową, że TAK.
Kochani zaczynam zbierać na wesele
środa, 11 września 2013
LOVE klowe
Pierwsza przedszkolna wycieczka zaliczona. Lena w 7 niebie. Była na wysokiej wieży i sama robiła papier, który przytachała do domu :))
Cały dzisiejszy dzień była jakaś taka mega nakręcona, aż jej się język rozwiązał
Dziś Michał nie chciał iść ze mną za lękę myć zęby. Nie wiem czemu, ale wiesz jak już będę mamą to wezmę z nim ślub. Jak będę taka duża jak Ty. On to jest taki gzeczny i będzie fajny jak urośnie. inne chłopaki to rzucają ziemniakami.
Lena wpadła i to po uszy. Tylko Michał i Michał. Oni nawet jeszcze ze sobą nie rozmawiali, ale cóż z tego. Te Lenuskowe maślane oczęta jak o nim mówi i wypieki na policzkach, no szał
Mamo wies ja tak lubię Michała, że już nie umiem się od niego powstrzymać.
Nawet nie umiem zasnąć bo tak go lubię.
Nie pytajcie skąd ona bierze te teksty, bo ja nie mam pojęcia.
W ogóle jakoś tak strasznie się zmieniła przez to nowe przedszkole. Wczoraj jak się zabrała do roboty to 4 rysunki wyprodukowała przy jednym posiedzeniu, co nie zdarzyło jej się nigdy wcześniej. Tak więc dumna jestem z niej ogromnie :))
To nasz dom bo ma płaski dach, tylko okien jak na blok jakoś tak mało :P
Tu Lenka na plaży w czepku z rękawkami. Bardzo istotne są ptaki, zostały wyliczone tak że mamy tam dzieci (3) mamę, tatę, babcie, omę, dziadzia... no wszystkich najpotrzebniejszych.
Ja muszę wyczaić, który to ten Michał, trzeba poznać potencjalnego zięcia :))
* Michała oczywiście
Cały dzisiejszy dzień była jakaś taka mega nakręcona, aż jej się język rozwiązał
Dziś Michał nie chciał iść ze mną za lękę myć zęby. Nie wiem czemu, ale wiesz jak już będę mamą to wezmę z nim ślub. Jak będę taka duża jak Ty. On to jest taki gzeczny i będzie fajny jak urośnie. inne chłopaki to rzucają ziemniakami.
Lena wpadła i to po uszy. Tylko Michał i Michał. Oni nawet jeszcze ze sobą nie rozmawiali, ale cóż z tego. Te Lenuskowe maślane oczęta jak o nim mówi i wypieki na policzkach, no szał
Mamo wies ja tak lubię Michała, że już nie umiem się od niego powstrzymać.
Nawet nie umiem zasnąć bo tak go lubię.
Nie pytajcie skąd ona bierze te teksty, bo ja nie mam pojęcia.
W ogóle jakoś tak strasznie się zmieniła przez to nowe przedszkole. Wczoraj jak się zabrała do roboty to 4 rysunki wyprodukowała przy jednym posiedzeniu, co nie zdarzyło jej się nigdy wcześniej. Tak więc dumna jestem z niej ogromnie :))
To nasz dom bo ma płaski dach, tylko okien jak na blok jakoś tak mało :P
Tu Lenka na plaży w czepku z rękawkami. Bardzo istotne są ptaki, zostały wyliczone tak że mamy tam dzieci (3) mamę, tatę, babcie, omę, dziadzia... no wszystkich najpotrzebniejszych.
Jeszcze wieczorny dylemat
Mamo a co ja zlobie jak mi go* jakaś inna dziewczyna weźmie?Ja muszę wyczaić, który to ten Michał, trzeba poznać potencjalnego zięcia :))
* Michała oczywiście
poniedziałek, 2 września 2013
przełomowo
Ledwo wyłączyłam dziś wstępne budzenie (Wy też tak macie że ustawiacie tryliard drzemek i ostatecznie wstajecie za późno?) usłyszałam z pokoju dziewczynek Mamooooo, czy ja już muszę wstać? Nie wiedziałam czy mi się to śni, czy jak? Lena nigdy nie wstawała tak wcześnie, zegar pokazywał 6:57, do tej pory w to nie wierzę i jestem ciekawa jutra :D poszłyśmy.
Po drodze Lena stwierdziła, że jednak ja mam ją odebrać. W przedszkolu rozpłakała się, dlatego ze będzie za mną tęsknić. Była to jednak taka mała chwila słabości. Ostatecznie dostałam ogromne go całusa, a Lena poszła w długą.Gdy weszłam do domu natchnęło mnie, że przecież nie mam tyty (sic!) no szlag by to trafił. Jak ja mogłam o tym zapomnieć?? Usiadłam więc i zaczęłam produkcje, nawet nie miałam czasu na jakieś czarne myśli czy inne tego typu paskudztwa. No i powstała tyta hand made by mama
Lena przedszkolem zachwycona Zijadłam całe śniadanie i skórki też. Tylko oni dają dużo masła na chlebek i ono pływa. A wiesz musi być jeden chłopczyk i jedna dziewczynka i oni musza sprzątać naczynka po śniadaniu i Pani mnie wyblała.(...) Mogę jutro zostać do podwieczolka?? Byliśmy w piwnicy i oni tam mają kuchalki. Chodzi ze mną Emilka co ją znam. i wiesz jest taki fajny Michał. (?) Pierwszy dzień i już zakochana? Oczy jej się tak śmieją jak o nim mówi i się rumieni. Najlepsze jest to, że nawet się jeszcze z nim nie bawiła.
Jeszcze z dziś. Dzieciom to nic nie umknie.
Jest przerwa reklamowa podczas genialnego filmu familijnego, którym uraczył na dziś PULS, "Egipskie psiaki". Pobrzmiewa reklama TESCO na jej koniec pulchniutki pan informuje: niskie ceny w TESCO. Lena po chwili zastanowienia stwierdza: No co oni? Pogłupieli? Jak Biedlonka może być w TESCO???
yyyyyyyy zatkało mnie.
Kinga chyba wyczuła, że jakieś przełomowe chwile przed nami, bo od dwóch dni śmiga w ciągu dnia bez pampka.
wtorek, 28 maja 2013
mamuśkowe świętowanie
Pierwszy prezent na dzień matki dostałam jakieś dwa tygodnie temu, była to ta poskładana przez Lenusie z Mr.G (chociaż chyba powinnam napisać, że przez Mr.G z Lenusią) cudowna zebra.
W sobotę zaś ma starsza córka poinformowała mnie, że wyjeżdża i że śpi u Babusi. Nie protestowałam. Odziałam główną zainteresowaną, no i w drogę. Humor miała fantastyczny
Zabrała swe manatki i powiedziała, że ona już pójdzie. Co tam, że my też na kawkę do mojej mamy się wybieraliśmy, nie ważne, szkoda czasu.Następnego dnia zjawiła się w "odwiedziny", wołając od progu psysłam na obiadek. Mi dostały się kwiatuchy i zielone nie zidentyfikowane pudełko. Zapytałam co to za pudełko, no i usłyszałam no mama coś ty przecież to na cycuchy.... nie wiesz? W pierwszej chwili trochę zgłupiałam, no bo na co mi pudełko do biustu :P ale jak je otwarłam, moim oczom ukazał się cudny stanik. Co najważniejsze nie okazał się za mały, bo ostatnio znalezienie stanika dla mnie to nie lada sztuka. Podczas ostatnich zakupów zapytałam, pana w H&M czy maja staniki większe niż D, pan skonsternowany wysapał A, B, C, D nie no takich dużych to my nie mamy. Mina pana bezcenna, a ja poczułam się jakby zamiast biustu miała dwa 5kg arbuzy
Po tych prezentowych ekscesach wybraliśmy się do parku. Akurat był mały festyn, więc popcorn, wata, lody ZALICZONE.
Po takim obżarstwie potrzeba było ruchu, skorzystaliśmy z siłowni na świeżym powietrzu
Lena nareszcie się odważyła się przejść równoważnię.
oczywiście Kinia nie mogła być gorsza :P
Bardzo fajne było to mamuśkowe świętowanie :)))
częściej poproszę :P
wtorek, 12 czerwca 2012
zupa z sałaty i TEKŚCIOR
mniam mniam mniaaaam
tyle mogę napisać o zupie z sałaty. Przepis wzięłam stąd. Pozmieniałam odrobinę, bo nie dodałam mąki i podałam zupę z grzankami.
Pierwszy raz się spotkałam z takim przepisem. Dla mnie BOMBA, rewelacyjny sposób na wykorzystanie przerośniętych egzemplarzy. Moja sałata była ogromna i zewnętrzne liście siup na zupkę, a środek na kanapeczki :)
TEKŚCIOR
wybieramy się w trasę, próbuje zapiąć Lenę w foteliku, ona nagle mówi
Lena: zrobiłam bam
Ja: kiedy?
L:dzisiaj
J: gdzie?
L: jak byłam w polo, na placu, yyyyy znacy się nie w biedlonie
J: no co Ty w biedronie zrobiłaś bam
L: nio jak byłam aucie
J: bolało
L: wyrźnełam jak dzika sinia*
zatkało mnie
DOBREJ NOCKI
*dla sprostowania nie nazywamy Leny dziką świnią. Owszem mówimy jej, że jest dzikus, lub że je jak świnka. Zwrotu wyrżnełam orła też przy niej używamy.Jednak nikt z nas nie używa takiego zlepku jaki stworzyła nasz agentka. Lena posklejała po swojemu i powstał nowy cudak "wyrżnąć jak dzika świnia"
tyle mogę napisać o zupie z sałaty. Przepis wzięłam stąd. Pozmieniałam odrobinę, bo nie dodałam mąki i podałam zupę z grzankami.
Pierwszy raz się spotkałam z takim przepisem. Dla mnie BOMBA, rewelacyjny sposób na wykorzystanie przerośniętych egzemplarzy. Moja sałata była ogromna i zewnętrzne liście siup na zupkę, a środek na kanapeczki :)
TEKŚCIOR
wybieramy się w trasę, próbuje zapiąć Lenę w foteliku, ona nagle mówi
Lena: zrobiłam bam
Ja: kiedy?
L:dzisiaj
J: gdzie?
L: jak byłam w polo, na placu, yyyyy znacy się nie w biedlonie
J: no co Ty w biedronie zrobiłaś bam
L: nio jak byłam aucie
J: bolało
L: wyrźnełam jak dzika sinia*
zatkało mnie
DOBREJ NOCKI
*dla sprostowania nie nazywamy Leny dziką świnią. Owszem mówimy jej, że jest dzikus, lub że je jak świnka. Zwrotu wyrżnełam orła też przy niej używamy.Jednak nikt z nas nie używa takiego zlepku jaki stworzyła nasz agentka. Lena posklejała po swojemu i powstał nowy cudak "wyrżnąć jak dzika świnia"
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























