Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mieszkanko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mieszkanko. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 października 2014

the wild things

Mamy jesień i to już tak od dawna, jednak ja broniłam się przed jesiennymi akcentami w mieszkaniu, jakby to miało pomóc utrzymać się tej rewelacyjnej słonecznej aurze. Jednak uległam i ja, a Babiszonki zakochały się w naszym różowym kwiatuchu.
Od dawna wnętrzarski świat okupują poduchy ze zwierzęcymi printami. Ja także na taką chorowałam, jednak cena skutecznie mnie blokowała. Znalazłam jednak tańszy odpowiednik w uwaga, uwaga PEPCO, no i przepadłam... mamy wilka.
a że tak długo na taką poduchę chorowałam, no i żeby wilk nie czuł się wyobcowany mamy też sarenkę.
Takie drobnostki, a cieszę się jak dziecko.
U Was już jesień zagościła w domu? 

niedziela, 3 sierpnia 2014

yyyyy chyba klamerkownik, jak myślicie?


Powstał jakiś czas temu. Powód był prosty nie miałam gdzie trzymać klamerek. Ciągłe odwracanie się do parapetu, przy wieszaniu prania, żeby wziąć klamerkę doprowadzało mnie do szału. Tak więc jest i służy wyśmienicie :))))

Nazywam go klamerkownikiem, a może macie inną nazwę na tego typu urządzenie?

piątek, 14 lutego 2014

Nareszcie jest..

...dotarła nowa sofa. 
Można uznać, że większość prac za nami. Ściany z szarych stały się białe. Me ukochane stare szafiszcze wyprowadziło się do przedpokoju, stanęły regały.

Wymieniliśmy jedną starą komodę na dwie nowe.

Powrócił na salony mój ukochany bujak Tapiovaara


Teraz detale szczegóły i dopieszczanie. Powieszenie plakatów, znalezienie nowego stolika, przy którym Babiszonki będą mogły urzędować na swoich krzesełkach, oj tak by można długo. Ogrom pracy, ale to już sama przyjemność

poniedziałek, 25 listopada 2013

wynoszę się!

Od soboty towarzysza nam w mieszkanku takie wory z tapetą. Lena w siódmym niebie, że mogła tak bezkarne zrywać co nieco ze ścian. Czas na brudniejsze prace. każdy kto robił ściany gładzią wie, że to bardzo pyląca sprawa. Dlatego wynoszę się z dziewczynkami na tydzień do mamy. Nie wiem jak się tam hotspot będzie sprawował. Będę próbować wrzucać coś na nasz Instagram więcej chyba ten net nie udźwignie. Jeśli coś pilnego to skrobnijcie @ mr. G będzie na moją pocztę zaglądał  :P

Dziś rano bardzo mnie zdziwił taki widok
ja nawet kurtki zimowej nie mam, aaaaa

jadę odpoczywać ;P

czwartek, 14 listopada 2013

takie cuda

Takie cuda dziś w Biedronce. 

Cena powalająca 7,99  
I like it :)

Mam dziś bardzo dobry humor. Zeszło ze mnie ciśnienie, stres - mama już po kolejnej operacji. Miałam niezłe nerwy, bo od jakiegoś czasu za spokojnie nam się żyję i obawiam się kolejnego niżu. 

poniedziałek, 28 października 2013

demolka rozpoczęta

Garderoba była, ale się zmyła. Urabiałam Mr. G na jej rozbiórkę przez pół roku i nareszcie nadszedł ten dzień. Moje ukochane szafiszcze powędrowało do przedpokoju, a nasz pokój dzienny jest w rozsypce.
Jestem wykończona, a gdzie tam koniec?!?

czwartek, 6 czerwca 2013

po naszemu

Nie jestem patriotka z krwi i kości. Podczas majowych świat nie zawisła u mnie biało czerwona flaga. Mimo to strasznie mnie wnerwia wszechobecne uwielbienie dla LOVEów HOMEów i innych SCHABY CHICÓW czy jak im tam. Mamy takie same słowa w języku polskim dlaczego nikt nie stawia napisu DOM (ja mam, pokazywałam go tu) czy MIŁOŚĆ ja czuje z nimi jakąś bliskość, z ich zagranicznymi odpowiednikami już nie.
Tak więc nie powinno Was dziwić, że w naszym domku nazywa się rzeczy po imieniu :P
Jakbyście zaczynali myśleć, że jestem normalna ;) to muszę Was wyprowadzić z błędu jestem świrem na całej linii. Gdy wszyscy budują przedziwne budowle z karton-gipsu aby rury po zasłaniać i fundują sobie uskoki pierdulniczki i w tym halogenki i inne takie, ja zamiast chować rur podkreślam je. Tu proszę dowód przedpokojowa rura malnięta na czarno. 
Kocham ja bardzo, druga taką mam w łazience :D tyle, że bardziej hmmm ozdobioną, odjechaną, kiedyś na pewno Wam pokażę. Póki co mój nareszcie biały przedpokój z czarną rurą i szatnia moich dziewczynek, gdzie same odwieszają swoje kurtawy i inne kapoki.
Jak jest u Was macie coś u siebie "po naszemu" czyli po polsku czy jednak popłynęliście z prądem ku angielskim wariacjom?

sobota, 25 maja 2013

wyprodukowałam :P

Mam, żeby nie było że szewc bez butów chodzi.
Pasiasty dywanik szydełkowy do mojej najprywatniejszej łazienki :)))

dobrej soboty, u nas znów się chmurzy :(

środa, 15 maja 2013

DIY organizacja kabli wszelakich

Wiosna kojarzy mi się z porządkowaniem, odgruzowywaniem i łapaniem oddechu przez nasze wnętrza. Ja właśnie jestem na etapie porządkowania i organizacji. Dziś chciałabym podzielić się z Wami pomysłem na ogarnięcie kabli. Każdy z nas ma ich sporo ładowarki, słuchawki, kable do komputera,  mogłabym tak długo wymieniać. Przeważnie jest to jedna wielka plątanina i zawsze ten najbardziej potrzebny kabelek gdzieś się zawieruszy. Jest na to sposób. Pomysł nie jest mój, widziałam go kiedyś w sieci, ale nie mam pojęcia gdzie.
Potrzebne nam:
kolorowe taśmy
rolka po papierze toaletowym
nożyczki
 Oklejamy rolkę taśmami
 i o takim  miszungu 
 możemy zapomnieć raz na zawsze :)
Korzystam z tego rozwiązania od jakiegoś czasu i jest naprawdę wygodne.
Podoba Wam się ten sposób poskromienia kabliszczy? 
Może macie jakieś swoje patenty na organizacje w domu? Jeśli tak podzielcie się, chętnie skorzystam :)

piątek, 10 maja 2013

robaLOVE DIY

Sporo osób pytało mnie skąd mam robale, postanowiłam wiec skrobnąć o nich :)
Zobaczyłam robale na wielu różnych blogach wnętrzarskich no i przepadłam. Postanowiłam, że też takie będę mieć, no i wzięłam sprawy w swoje ręce.
Wpisałam w kochego wujka Google odpowiednie słowa kluczowe i tak znalazłam takie zdjęcie. Pobrałam je rozciągnęłam nieco w pionie, bo tak mi się bardziej podobało. Dopasowałam to wszystko do kartki A4 i wydrukowałam. Z moimi wydrukowanymi robalami poszłam do punktu ksero i poprosiłam o powiększenie ich do rozmiaru A3, no i są ot cała tajemnica robalowa :)))
Swoja droga mina Pani w punkcie ksero była bezcenna :D

Jak stworzycie swoje robale dajcie znać w komentarzu, chętnie bym też zobaczyła je w Waszych wnętrzach.

dobrego dzionka

środa, 8 maja 2013

Efekty majówkowego projektu

Dzięki silnej grupie sprzątającej ogarnęłam i mogę Wam pokazać co tworzyliśmy  w ten długi majowy weekend...
W obroty poszła kuchnia. Mr. G stworzył nowe szafki, przemalowaliśmy ściany na moją upragnioną biel.
Przeorganizowaliśmy też ścianę nad stołem. Starą półkę "talerzową" zamieniliśmy na wąską półeczkę wiszącą na całej długości kuchni.
Kuchnia nie jest do końca urządzona, mam jeszcze kilka pomysłów, które chce wcielić w życie.
Czy ktoś z Was rozpoznał co jest na ścianie pod półka?
nic to, pędzę do mojej zliftingowanej kuchni gotować obiad :)
dobrego dnia

środa, 1 maja 2013

wre

To elementy potrzebne do wykonania naszego zadania, którego podjęliśmy się w ten długi majowy weekend.
Także byczyć to my się raczej nie będziemy :P
Praca wre, a u Was jakie plany weekendowe? 
Oby wszystko Wam wypaliło :))

czwartek, 5 lipca 2012

motyle, robale i inne drgonflaJe

Czasem zdarza się taki cud , że COŚ wygrywam.
Dziś chciałabym się pochwalić tym co wygrałam ooooo tu. Zapisałam się w ostatniej chwili. Takie motyle i inne dragonflaJe marzyły mi się od dawna. No i teraz są :D
Nie potrafiłam się zdecydować, które obrazki wybrać. Ostatecznie, jestem mega zadowolona :D
Ola zrobiła mi jeszcze czadowa niespodziankę. W przesyłce znalazłam jeszcze napis dom. Aż mi się ciepło na serduchu zrobiło. Nie jakieś lovy, hołmy, czy inne chici, tylko po prostu dom. Jak dla mnie BOMBA. Pośród zalewu tych wszystkich zagranicznych napisów to dla mnie prawdziwa perełka.
Olciu dziękuje Ci z całego serducha :D
ściskam lofciam całulkuje :*********
dziękuje za tyle radości.
Te prezenty od Oli to kolejny motylkowy element wcześniej nabyłam śliczną poszewkę u Lucy.
Mówię Wam co ta dziewczyna wyprawia. Ja kocham takie nie przekombinowane tworki. Zajrzyjcie do niej, ja się kocham jej twórczości.
Pod wpływem tych moich insektowych zbiorów zachciało mi się jeszcze i wyprodukowałam sobie robale. 
Takie dwa niewinne żuczki.
Mój mr. G stwierdził, że nigdy nie przypuszczał, że będzie pod jednym dachem z robactwem mieszkał :P

czwartek, 15 marca 2012

KUCHENNE REWELACJE ;P

Pytaliście o moje "olejowane" kafelki.
Wiem, że malowanie kafelek farbą olejną to trochę kontrowersyjne działanie, ale tak jakoś wyszło. Trochę z braku czasu - mieliśmy tydzień na doprowdzenie całego mieszkania do stanu używalności. Trochę z braku  kasy, bo specjalistyczne farby do kafli ( bo są takowe), trochę kosztują. Oryginalny wygląd kafelek przyprawiał mnie o dreszcze, więc poprostu MUSIAŁAM je jakoś przerobić. Tak napadł mnie pomysł z pomalowaniem ich olejną, tak na chwilę, potem zmienimy kafle, albo damy szkło, wykładzinę albo jeszcze coś innego. W związku z tym, że źle mi się kojarzy błyszcząca olejna, a matowej w sklepie nie było, wykorzystaliśmy stary sposób podsunięty przez mojego Teścia (którego bardzo pozdrawiam). Mój teść zdradził nam sekret jak robiło się farbę matową kiedyś, Wy wiecie jak? Wystarczy dodać do farby najzwyklejszy talk, farba staję się pięknie matowa. No ale do rzeczy kafelki malnięte olejną wyglądają tak

Kafelki "olejowane" miały być z nami na chwilę. Ta chwila trwa już 1,5 roku. Znalazłam na kompie fotki kuchni przed rewolucjami


a tu widać stan pierwotny kafelek, koszmarny salcescon bbbrrrrrrrrrrrrrrrrr


Jak już jesteśmy w kuchennych klimatach, to pokaże Wam ostatni nabytek. Jest nim lampa nad blat pod oknem

Narazie jeszcze z wiszącym kablem, w planach mam małe zmiany w kuchni i tedy kabel zniknie w ścianie. Jak dobrze, że mój mr. G jest elektrykiem :)

 Te pokrętła mnie kręca :)

Na koniec wrzucę Wam jeszcze fotę świeżutkiego, jeszcze nierozpakowanego nabytku

 Napewno jeszcze o nim usłyszycie, ale to za jakiś czas.

ps. nawet nie wiecie jak się cieszę, że nie muszę iść na leczenie. To dzięki Wam!!!!!!!!! :****************
Tak się zastanawiam, w sieci jest nas tyle, to czemu w realnym świecie nie umiem znaleźć takiej pokrewnej duszyczki? noż do jasnej ciasnej gdzie Wy się chowacie?????????????

wtorek, 14 lutego 2012

BLACK & WHITE

Poniższe zestawienie kolorów, zaczyna dominować w naszym M.
Biel darze miłością ogromną, a i do czerni powoli się przekonuje.
Takie zestawienie chyba nie wpływa na naszą psychikę...
choć zaczynam się nad tym zastanawiać obserwując moje dziewczynki.
One dziczeją. 
Te moje babiszonki to chyba się ostatnio zmówiły.
Ledwo z jedną się uporam, to już trzeba pędzić na ratunek drugiej.
Dziwi mnie to, że one takie rozbrykane są tylko jak tatuś jest w domu,
ale na pomoc to mamusie się wzywa.
Chyba zacznę wielbić dotąd znienawidzone popołudniówki mr. G.
Jak jesteśmy same wszystko wygląda inaczej jakoś tak spokojniej.
Dziś drugi dzień tej popołudniowej zmiany.
Troszkę zdąrzyłam odsapnąć od tych dziewczynkowych szaleństw,
ba nawet mam jedna rzecz do pokazania :)
Od dawna ten pomysł krążył w mojej głowie.
Chodziło o doprowadzenie tego oto abażura do stanu używalności

Stare to to było. Nikomu nie potrzebne.
Kolor tez nijaki taki ni beżowy, ni kremowy taka brudna ściera.
Ja jednak od początku wiedziałam, że coś da się z nim zrobić.
No i się zrobiło moimi łapkami
Egzemplarz ten nasz pokładowy elektryk już zainstalował w łazience.
Do tej pory w łazience wisiała tylko żarówa na kablu (na skutek samowolki remontowej mr. G podczas mojej obecności na porodówce).
Zawieszonego abażuru Wam chyba nie pokażę, bo nasz aqua park to widok dla ludzi o naprawdę mocnych nerwach ;P

aaaa no i dziś WALENTYNKI :)
ja chciałabym Wam życzyć dużo miłości,
w tej naszej biało czarnej szarej codzienności

ściskam :*

niedziela, 29 stycznia 2012

PASIASTY

Moje piątkowe naładowanie przełożyło się na ukończenie pledu dla Lenki
PASIASTY, bo to o nim mowa miał być kocykiem dla Kiki.
Przedobrzyłam z rozmiarem i tym sposobem Lena ma kolejną szydełkową narzutę na wyrko.
Lenka nie mogła się już doczekać nowego kocyka.
Także zanim mogłam położyć go na łóżku odbył się iście dziki taniec radości.



Potem Lena zażyczyła sobie sesje na swoim kocyko-dywanie


Oj ileż było radochy.

Jestem ciekawa, która wersja Lenkowego wyrka Wam się bardziej podoba kwiatuszkowa czy pasiasta?
ps. nadal myślę nad zmianą poduch narazie jestem na etapie wiem, że chcem....

czwartek, 19 stycznia 2012

Potrzeba matką wynalzaku

To stwierdzenie jest stare jak świat, ale jakże prawdziwe :D
Lenusia jakiś czasu temu podczas wizyty w szwedzkim sklepie na I, 
zapłonęła miłością wielką i bezinteresowną do tablic, na których można pisać kredą.
Tatuś obiecał, że zrobi.
Od tego czasu gdziekolwiek Lena spotykała swą miłość molestowała ją bezgranicznie.
Postanowiliśmy popełnić Lenie tablicę na środkowych drzwiach jej szafy.

Czas mijał i ciągle "coś" przeszkadzało, a to brak czasu, a to trzeba by po farbę jechać, itd.
W końcu M. nabrał chęci i chciał "tworzyć" tablicę, no ale nadal nie było farby,
wtedy dostał olśnienia, że ma w piwnicy zwykłą olejną czarną w macie 
i to nią mógłby potraktować szafę.
Jak pomyślał tak też zrobił i tym sposobem mamy mega ekonomiczną produkcję tablicową.

Za łapacza pyłu robi półka Ribba sprawdza się w tej roli świetnie.
A Lenusia hmmm, Lenusia jest zachwycona swoim wymarzonym skarbem.




ps. Bardzo dziękuje za odwiedziny, no i rady dotyczące organizacji, o której była mowa TU 
       Wszystkie grzecznie studiuje, a wręcz pochłaniam w nadzieji na ratunek.
       Jestem spragniona kolejnych rad, liczę na Was

ps2. dziś gdzieś usłyszane, bardzo mnie rozbawiło
      - Jak się nazywa dziecko krowy?
      - No przecież to poKROWIEc

trzymajcie się