Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyczyny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyczyny. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 września 2013

zupa "na winie"

Cukinie na naszej działce urosły bardzo liche. Mr. G je przyniósł i jakoś tak wyszło, że trochę poleżały. Szkoda było mi wyrzucić, bo to nasze pierwsze cukinie, ale co z robić z takimi egzemplarzami, które wyglądają jak ciut przerośnięte ogórki? Wymodziłam zrobię krem z cukinii. Namęczyłam się, żeby poobierać te podeschnięte maleństwa. Dostałam weny i ostatecznie do gara wrzuciłam
 ● cukinie
 ● marchew, 
 ● pietruszkę, 
 ● cebule, 
 ● czosnek dla zdrowotności
 ● jakiś kalafior się znalazł
 ● kostka rosołowa 
 ● trochę ulubionych ziół
Mr. G. patrzył na moje wybryki dziwnym wzrokiem i spytał co ja znów kombinuje. Ja wykombinowałam zupę, hmm no właśnie tylko jaką zupę, bo do kremu z cukinii to miało się nijak. Wtedy przypomniała mi się nazwa zupy, której używał mój drużynowy na obozie harcerskim zupa "na winie". Nie ma ona w sobie ani kropli wina, za to jest wszystko co się pod rękę nawinie :)
Krem wyszedł idealny. Dziewczynkom podałam z grzankami. Seniorom rodu dołożyłam śmietanowy kleks. 
Na jesienne chłody jest obłędna. Chyba jutro zajrzę na cukiniowe pole Wielkiego Wuja.

Pozostając w jedzonkowym klimacie:
- Lenuś co było w przedszkolu na obiad?
- Był placuszek ziemniaczki i kapusta. Kapustę zostawiłam.
Mr. G bardzo zaintrygowany tym cóż to za placki podają w przedszkolu z ziemniakami i kapustą spojrzał na jadłospis. Okazało się, że ów placuszek to kotlet schabowy :))

czwartek, 12 września 2013

sukcesy

Udało się. Zaliczyłyśmy ekspresowe wyjście kałużowe. Była szybka decyzja i szybkie ubieranie (przy Fruzi każda sekunda się liczy ;P). Samo kałużnictwo było już bardzo relaksujące.
Mam też najnowsze wieści z Michałem w roli głównej.
Lena wzięła sprawy w swoje ręce.
Wies mamo on wycielał lęce i ja do niego posłam i spytałam go na ucho czy weźmie ze mną ślub, i wiesz... on pokiwał głową, że TAK.

Kochani zaczynam zbierać na wesele

środa, 11 września 2013

LOVE klowe

Pierwsza przedszkolna wycieczka zaliczona. Lena w 7 niebie. Była na wysokiej wieży i sama robiła papier, który przytachała do domu :))
Cały dzisiejszy dzień była jakaś taka mega nakręcona, aż jej się język rozwiązał
Dziś Michał nie chciał iść ze mną za lękę myć zęby. Nie wiem czemu, ale wiesz jak już będę mamą to wezmę z nim ślub. Jak będę taka duża jak Ty. On to jest taki gzeczny i będzie fajny jak urośnie. inne chłopaki to rzucają ziemniakami.
Lena wpadła i to po uszy. Tylko Michał i Michał. Oni nawet jeszcze ze sobą nie rozmawiali, ale cóż z tego. Te Lenuskowe maślane oczęta jak o nim mówi i wypieki na policzkach, no szał
Mamo wies ja tak lubię Michała, że już nie umiem się od niego powstrzymać.
Nawet nie umiem zasnąć bo tak go lubię.
Nie pytajcie skąd ona bierze te teksty, bo ja nie mam pojęcia.
W ogóle jakoś tak strasznie się zmieniła przez to nowe przedszkole. Wczoraj jak się zabrała do roboty to 4 rysunki wyprodukowała przy jednym posiedzeniu, co nie zdarzyło jej się nigdy wcześniej. Tak więc dumna jestem z niej ogromnie :))
 To nasz dom bo ma płaski dach, tylko okien jak na blok jakoś tak mało :P
 Tu Lenka na plaży w czepku z rękawkami. Bardzo istotne są ptaki, zostały wyliczone tak że mamy tam dzieci (3) mamę, tatę, babcie, omę, dziadzia... no wszystkich najpotrzebniejszych.
Jeszcze wieczorny dylemat
Mamo a co ja zlobie jak mi go* jakaś inna dziewczyna weźmie?
Ja muszę wyczaić, który to ten Michał, trzeba poznać potencjalnego zięcia :))







* Michała oczywiście

niedziela, 13 maja 2012

a....

...wiedziliście, że kosmici też ząbkują? Oto dowód ;P

Z ostatniej chwili: najnowsza, jeszcze ciepła lenkowa wersja kipikaszy*
Kipi kasza kipi groch
lepsza kasza niż ten groch,
bo od grochu boli brzuch,
a po kaszy będziesz wąski.

yyyyyyyyy czyżby dziecię me wyczuło, że mamuśka się odchudza, a idzie jej opornie?!?

dobrej niedzieli :)


*historia kipikaszy tu

piątek, 30 marca 2012

Pozory mylą

O tym, że moje dziewczynki są całkowicie różne już pisałam tu. Wczoraj przeglądając Lenkowe fotki, na których jest w wieku zbliżonym do Kiki, doznałam szoku. Zauważyłam, jakieś tam drobne wizualne podobieństwo, ale nie podejrzewałam, że są do siebie aż tak bardzo podobne...
  
Lena wczoraj mnie rozbawiła. Wystrzeliła z pokoju jak z procy poleciała do swojego królestwa i po chwili usłyszłam otwieranie drzwi do łazienki i krzyk: " mamuś nie pal mi światełek". Byłam bardzo zdziwiona, bo Lena nie przepada za ciemnością w łazience, no a jak przystało na blokowa łazienkę -> okna brak. Postanowiłam zajrzeć co ona tym razem wykombinowała. Znów usłyszłam "mamuś nie pal światełka". Przyśpieszyłam....zaglądam, a Lenka siedzi na nocniku w okularch przeciwsłonecznych ze swoją lampką roratnią u boku i mówi "mamuś nie pal światełka ja już mam"
Czy Wasze pociechy też są tak dziwacznie zaradne?
Byłoby mi bardzo miło jakby ktoś w komentarzu opisał taką historyjkę :)
udanego weekedu Wam życzę
:*

ps. Prawie bym zapomniała. W poprzednim poście była mała zagadka. Tajemniczą robótkę bezbłędnie rozszyfrowała Justyna:

"To ja spróbuję...skoro nie narzuta, nie poducha...to może czapkę udało Ci się zrobić, a to jest oczko bo czapka będzie zwierzątkiem;) hahaha ale wymysliłam co;) "

Justynko jeśłi masz ochotę na jedną z kokardinek to napisz do mnie @