Tak wyglądam mój odpoczynek. Moje egzemplarze mają wbudowane chyba jakieś signalizatory
UWAGA MATKA WOLNA
i ledwo siądę odrazu się zjawiają ;P ależ by mi było bez nich nudno....
Są tak wytrwałe w swych działaniach, że zapewniają mi rozrywkę na każdą sekundę dnia.
Chciałabym być tak wytrwała, oj chciała. Moja dieta idzie opornie, a nawet bardzo opornie spadło 1,5kg ale pół wróciło. Na szczęście ten zgubiony kilogram nie wrócił. Obiecałam sobie, że po świętach stratuje ponownie. Moje ciałko wzięło to do siebie, że po świętach zmiany, i zaczęły wypadać mi włosy,(czyt. czas do fryzjera) śmieszy mnie ta sygnalizacja. Tak jest już długo, gdy czas podciąć końcówki zaczynają wypadać mi włosy. Tak sobie pomyślałam, że skoro do tego fryzjera i tak wybrać się muszę, to może coś zadziałam więcej z tymi moimi piórami, niż tylko podcinanie końcówek. Buzię to ja mam okraglutką, więc przydałoby się cosik wyszczuplającego. Aktualnie ciągle spinam włosy na Małą Mi, bo Kika kocha się w nie wczepiać i ciągnąć. Może jakaś krótka fryzurka, szybka w ułożeniu. Podrzućcie coś kochani, bom w kropce.
kłaniam się w pas :)
czwartek, 12 kwietnia 2012
wtorek, 10 kwietnia 2012
Polowanie
Polowanie na zająca również się wczoraj odbyło. Lenka była bardzo przejęta, bo chciała zobaczyć tego zająca jak kica po ogródku i zostawia dla niej prezenty. Szukanie prezentów to coś, co dzieciaki bardzo lubią i Lenka nie jest wyjątkiem. Biegała po ogródku jak szalona i co chwilę odnajdywała nowe zguby...
i jeszcze jeden....
Nawet kury jej kibicowały ;P
Sama nie wiem skąd się tyle tych PAKETÓW nabrało. Lena była zaskoczona jak zając podrzucił coś Kice do wózka. Przecież ona (Lena ) cały czas tu chodzi, a go nie widziała.
Gdy ujrzała coś, o czym od dawna marzyła wystartowała jak strzała
były nawet problemy z hamowaniem
dopadła je...
wyczekane kręgle :)
Totalnym hitem sezonu okazała się jednak kasa. Od wczoraj jest nieodstępowana na krok
i następne
kolejne...i jeszcze jeden....
Nawet kury jej kibicowały ;P
Sama nie wiem skąd się tyle tych PAKETÓW nabrało. Lena była zaskoczona jak zając podrzucił coś Kice do wózka. Przecież ona (Lena ) cały czas tu chodzi, a go nie widziała.
Gdy ujrzała coś, o czym od dawna marzyła wystartowała jak strzała
były nawet problemy z hamowaniem
dopadła je...
wyczekane kręgle :)
Totalnym hitem sezonu okazała się jednak kasa. Od wczoraj jest nieodstępowana na krok
Nic mykam spać, bo jutro znowu muszę być kupującym, dostawca i hurtownikiem w jednym ;P
miłej nocki
poniedziałek, 9 kwietnia 2012
PTASIORKI
Jak Wam minął lany poniedziałek? Nam bardzo przyjemnie. Wszytskim biesiadnikom Lena wręczała dziś wyprodukowane przez siebie (z moją małą pomocą) PTASIORKI
Pomysł z dzikuskowa, ja uwielbiam tam zaglądać :)
Pomysł z dzikuskowa, ja uwielbiam tam zaglądać :)
niedziela, 8 kwietnia 2012
WIELKANOCNIE
Jak u Was przebiega świętowanie? U nas prawdziwie świąteczny klimat można było poczuć już w piątek. Wszystko to za sprawą rozpoczęcia produkcji jaj. Na pierwszy ogień poszły jaja papierowe
Inspiracja jajeczna z dzikuskowa
W sobotę pod pędzel poszły wydmuszki. Lena pierwszy raz miała kontakt z wydmuszkami i bardzo mnie zaskoczyła. Żadna z wydmuszek nie została uszkodzona.
Lenkowe paluchy również otrzymały swój przydział farby.
Odkryliśmy w Lenie ciągoty przywódcze. Dwa jaja pomalowała sama, a przy dwóch kolejnych wydawała polecenia na jaki kolor mamy je pomalować i w jaki wzorek.
W sobotnie popołudnie jeszcze piekliśmy sernik. Nasz pokładowy Mieszacz i tym razem nas nie zawiódł
Teraz siedzimy pijemy opcjonalnie kawę\herbatę i wcinamy sernik. Jednym słowem świętujemy :D
Inspiracja jajeczna z dzikuskowa
W sobotę pod pędzel poszły wydmuszki. Lena pierwszy raz miała kontakt z wydmuszkami i bardzo mnie zaskoczyła. Żadna z wydmuszek nie została uszkodzona.
Lenkowe paluchy również otrzymały swój przydział farby.
Odkryliśmy w Lenie ciągoty przywódcze. Dwa jaja pomalowała sama, a przy dwóch kolejnych wydawała polecenia na jaki kolor mamy je pomalować i w jaki wzorek.
W sobotnie popołudnie jeszcze piekliśmy sernik. Nasz pokładowy Mieszacz i tym razem nas nie zawiódł
Teraz siedzimy pijemy opcjonalnie kawę\herbatę i wcinamy sernik. Jednym słowem świętujemy :D
piątek, 6 kwietnia 2012
Wszyscy mają sowy, mam i ja.....
Sowia mania sięga zenitu. Gdzie się nie obejrzę tam sowy przytulanki, poduchy, obrazki, wisiory. Wykonane z najróżniejszych materiałów z drewna, z plastiku, z papieru, z metalu, z tkaniny. Ja także postanowiłam mieć sowę. Pomysł na nią zrodził się w mojej głowie gdy produkowałam pierwsza Lenuśkową czapę. Chciałam i mam czapę sówkę. Sesja jest domowa bo pani L. wychodzi na podwórko TYLKO w czerwonej czapie. Lena zażyczyła sobie również chustkę na szyję i się nam zrobiło stylizowane foto ; p
Wszystkie pozy są wymyślone przez Lenę. Ja tylko grzecznie cykałam fotki.
Jak Wam się podoba nasza sowia produkcja?
Chciałabym jeszcze raz o tym żurze wspomnieć. Szczerze mnie rozbawił fakt, że prawie każdy komentarz zaczynał się od zwrotu: ja też nie znam tej tradycji :) gdybyście ją znały to już bym była u Was na kawie, bo oznaczałoby to, że mieszkacie naprawdę blisko mnie ;P Żeby nie było, że ja sobie to sama wymyśliłam czy cUś to proszę:
No i teraz już wiadomo, żem jest z opolskiego :) Z tym żurem to naprawdę specyficzna sprawa, bo nawet w opolskim nie wszyscy tą tradycję znają, a szkoda.
radosnego piątku, zaczynamy długi weekend :D
czwartek, 5 kwietnia 2012
ŻUR
Wiecie o czym będzie mowa? Na pewno nie o żurku jako zupie. Będzie o paleniu żuru. Na moich terenach istnieje tradycja palenia ogniska w środę przed Wielkanocą. Kiedyś palono ogniska aby pozbyć się wszystkiego co zbyteczne, np starych rupieci, gałęzi pozostałych z przycinania drzew owocowych itp.
Ogień to symbol oczyszczenia i radości.
Ja palę żur od podstawówki. Pamiętam jak już tydzień wcześniej zaczynaliśmy przygotowania zbierając gałęzie w lesie. Nie wyobrażam sobie wielkanocnych przygotowań bez tego rytualnego ognicha. Jako, że Lenusia jest fanką grillowanych kiełbasek, nie mogliśmy odmówić sobie przyjemności wciągnięcia jej w żurową tradycję. Dzień przed ŻUREM (we wtorek) Lena wybrała się na farmę (czyli do moich teściów) i pomagała w przycinaniu drzewek. Sama dzielnie stała na drabinie i próbowała co nieco uciachać. Przyleciała do domu zachwycona mówiąc, że ma duży stos i jutro zrobi ognisko z kiełbaskami :)
Nastała środa i Lena od rana nawijała o ognisku. Po obiedzie wybraliśmy się już całą 4 na farmę. Lena odrazu przystąpiła do prac
Ogień to symbol oczyszczenia i radości.
Ja palę żur od podstawówki. Pamiętam jak już tydzień wcześniej zaczynaliśmy przygotowania zbierając gałęzie w lesie. Nie wyobrażam sobie wielkanocnych przygotowań bez tego rytualnego ognicha. Jako, że Lenusia jest fanką grillowanych kiełbasek, nie mogliśmy odmówić sobie przyjemności wciągnięcia jej w żurową tradycję. Dzień przed ŻUREM (we wtorek) Lena wybrała się na farmę (czyli do moich teściów) i pomagała w przycinaniu drzewek. Sama dzielnie stała na drabinie i próbowała co nieco uciachać. Przyleciała do domu zachwycona mówiąc, że ma duży stos i jutro zrobi ognisko z kiełbaskami :)
Nastała środa i Lena od rana nawijała o ognisku. Po obiedzie wybraliśmy się już całą 4 na farmę. Lena odrazu przystąpiła do prac
Lenka żadnej pracy się nie boi
Rośnie nam kobieta siłacz ;P
Były także wcześniej już wspomniane kiełbaski
Woda to Leny żywioł Ci co do nas zaglądają na pewno o tym wiedzą. Tak więc i tym razem nie obyło się bez pultania
Ślady wodnych zabaw pozostały na Lenusi w postaci mokruteńkich rękawów. Na szczęście przezorni rodzice mieli coś do przebrania i można było szaleć dalej...Rośnie nam kobieta siłacz ;P
Były także wcześniej już wspomniane kiełbaski
Lenka nie mogła się doczekać kiełbasek. Jak już przyszło co do czego wrąbała całą!
To popołudnie było baaardzo udane :)
Lenkowa mina chyba nie pozostawia wątpliwości.Napewno w przyszłym roku również będziemy palić żur. Będzie pewnie jeszcze weselej, bo Kika doda swoje trzy grosze. Tegoroczna imprezkę cała przespała oczywiście w wózku w okolicach ogniska :)
a może i Wy w przyszłym roku będziecie palić żur? hmmm?
Szczerze Was do tego zachęcam, zabawa jest przednia :D
dobrego dnia Wam życzę
wtorek, 3 kwietnia 2012
Kickowate
I ja zapragnęłam mieć Kicki od Al. Miały one być wielkanocną dekoracją, jednak życie pisze swoje scenariusze.
Kickowatymi baaardzo szybko zaopiekowała się Lenusia
Natychmiast dowiedziałam się, że kice są piękne, i że to mama, tata i dzidziuś. Bałam się, że będzie ryk, bo powinno być dwoje dzieci. Kice jednak tak Lenuśkę zauroczyły, że zapomniała o strzelaniu fochem.
Ciocia Al przypomniała nam też jak fajnie jest bawić się śniegiem :P
Lena dziś od rana w dobrym nastroju :) jak ja to lubię. Na dzień dobry machnęła sobie maseczkę z kremu i nawet dała spiąć pióra w kitkę.
życzę Wam równie dobrych nastrojów jak ten Lenuśkowy
:D
Kickowatymi baaardzo szybko zaopiekowała się Lenusia
Natychmiast dowiedziałam się, że kice są piękne, i że to mama, tata i dzidziuś. Bałam się, że będzie ryk, bo powinno być dwoje dzieci. Kice jednak tak Lenuśkę zauroczyły, że zapomniała o strzelaniu fochem.
Ciocia Al przypomniała nam też jak fajnie jest bawić się śniegiem :P
Lena dziś od rana w dobrym nastroju :) jak ja to lubię. Na dzień dobry machnęła sobie maseczkę z kremu i nawet dała spiąć pióra w kitkę.
życzę Wam równie dobrych nastrojów jak ten Lenuśkowy
:D
poniedziałek, 2 kwietnia 2012
Moja pierwsza szydełkowa czapa
Chciałabym Wam dziś pokazać moja pierwsza czapę. Już dawno chciałam namotać jakąś dla Lenuśki, ale zawsze tylko na chceniu się kończyło. Tym razem jednak uparłam się i powstała czapa. Oczywiście bez prucia się nie obyło, ale nareszcie jest.
Miniony weekend był jakiś taki nijaki. To chyba za sprawą tej beznadziejnej pogody. Nic nie pomogły próby doładowania się wiosennymi akcentami, np narcyzami w puszce, och jak mnie te zwykłe puchy ostatnio kręcą.
Dziś na śniadanko zaserwowałam rodzince sałatkę pieczarkową, przepis znalazłam tutaj. Troszkę ją zmodyfikowałam, bo dodałam jeszcze troszkę koperku i kiełki rzodkiewki. Pełnoletniej części naszej rodzinki sałatka bardzo smakowała. Lena na jej widok oznajmiła: "do licha mamo ja nie lubim pieczarków". Kika zaś chyba miała na sałatkę ochotę, ale musiała zostać przy swojej marchewce.
Teraz Lena znów zabawia Kikę. Chodzi paluszkami po Kice i recytuje "bodzie rak będzie znak" :P wtryniając przy tym pudrowego lizaka, które to są ostatnio jej nr 1
energii Wam życzę
:*
Leonida sama wybierała kolor czapy.Stwierdziła, że czapa ma być czerwona jak truskawki, bo Lena lub truskawki. Teraz to jej ulubiona czapa.
Miniony weekend był jakiś taki nijaki. To chyba za sprawą tej beznadziejnej pogody. Nic nie pomogły próby doładowania się wiosennymi akcentami, np narcyzami w puszce, och jak mnie te zwykłe puchy ostatnio kręcą.
Dziś na śniadanko zaserwowałam rodzince sałatkę pieczarkową, przepis znalazłam tutaj. Troszkę ją zmodyfikowałam, bo dodałam jeszcze troszkę koperku i kiełki rzodkiewki. Pełnoletniej części naszej rodzinki sałatka bardzo smakowała. Lena na jej widok oznajmiła: "do licha mamo ja nie lubim pieczarków". Kika zaś chyba miała na sałatkę ochotę, ale musiała zostać przy swojej marchewce.
Teraz Lena znów zabawia Kikę. Chodzi paluszkami po Kice i recytuje "bodzie rak będzie znak" :P wtryniając przy tym pudrowego lizaka, które to są ostatnio jej nr 1
energii Wam życzę
:*
sobota, 31 marca 2012
Zabawowo
*UWAGA*UWAGA*UWAGA*UWAGA*UWAGA*UWAGA*UWAGA*UWAGA*UWAGA*UWAGA*UWAGA*UWAGA*
Chciałabym Was zaprosić do zabawy w łapanie LICZYDŁA.
Łapiemy 15 000 wyświetleń. Osoba, która przyśle mi zrzut ekranu lub fotkę otrzyma KOKARDINKĘ.
Miałam wczoraj fantastyczny dzień. Lena nie strzelała fochami na prawo i lewo. Mr. G dostał podwyżkę i jakby tego było mało to ILA sprawiła mi ogromną niespodziankę.
Wygrałam u niej bon na zakupy do Ikei yuuupiiiiii :D
Nawet nie wiecie jak się cieszę. Wogóle się nie spodziewałam wygranej. Ila dziękuje :*
pozytywnie się weekendujcie nie zważając na kiepskawą pogodę!!!!!!!!!!!!!!!!
Chciałabym Was zaprosić do zabawy w łapanie LICZYDŁA.
Łapiemy 15 000 wyświetleń. Osoba, która przyśle mi zrzut ekranu lub fotkę otrzyma KOKARDINKĘ.
Miałam wczoraj fantastyczny dzień. Lena nie strzelała fochami na prawo i lewo. Mr. G dostał podwyżkę i jakby tego było mało to ILA sprawiła mi ogromną niespodziankę.
Wygrałam u niej bon na zakupy do Ikei yuuupiiiiii :D
Nawet nie wiecie jak się cieszę. Wogóle się nie spodziewałam wygranej. Ila dziękuje :*
pozytywnie się weekendujcie nie zważając na kiepskawą pogodę!!!!!!!!!!!!!!!!
piątek, 30 marca 2012
Pozory mylą
O tym, że moje dziewczynki są całkowicie różne już pisałam tu. Wczoraj przeglądając Lenkowe fotki, na których jest w wieku zbliżonym do Kiki, doznałam szoku. Zauważyłam, jakieś tam drobne wizualne podobieństwo, ale nie podejrzewałam, że są do siebie aż tak bardzo podobne...
Lena wczoraj mnie rozbawiła. Wystrzeliła z pokoju jak z procy poleciała do swojego królestwa i po chwili usłyszłam otwieranie drzwi do łazienki i krzyk: " mamuś nie pal mi światełek". Byłam bardzo zdziwiona, bo Lena nie przepada za ciemnością w łazience, no a jak przystało na blokowa łazienkę -> okna brak. Postanowiłam zajrzeć co ona tym razem wykombinowała. Znów usłyszłam "mamuś nie pal światełka". Przyśpieszyłam....zaglądam, a Lenka siedzi na nocniku w okularch przeciwsłonecznych ze swoją lampką roratnią u boku i mówi "mamuś nie pal światełka ja już mam"
Czy Wasze pociechy też są tak dziwacznie zaradne?
Byłoby mi bardzo miło jakby ktoś w komentarzu opisał taką historyjkę :)
Lena wczoraj mnie rozbawiła. Wystrzeliła z pokoju jak z procy poleciała do swojego królestwa i po chwili usłyszłam otwieranie drzwi do łazienki i krzyk: " mamuś nie pal mi światełek". Byłam bardzo zdziwiona, bo Lena nie przepada za ciemnością w łazience, no a jak przystało na blokowa łazienkę -> okna brak. Postanowiłam zajrzeć co ona tym razem wykombinowała. Znów usłyszłam "mamuś nie pal światełka". Przyśpieszyłam....zaglądam, a Lenka siedzi na nocniku w okularch przeciwsłonecznych ze swoją lampką roratnią u boku i mówi "mamuś nie pal światełka ja już mam"
Czy Wasze pociechy też są tak dziwacznie zaradne?
Byłoby mi bardzo miło jakby ktoś w komentarzu opisał taką historyjkę :)
udanego weekedu Wam życzę
:*
ps. Prawie bym zapomniała. W poprzednim poście była mała zagadka. Tajemniczą robótkę bezbłędnie rozszyfrowała Justyna:
"To ja spróbuję...skoro nie narzuta, nie poducha...to może czapkę udało Ci się zrobić, a to jest oczko bo czapka będzie zwierzątkiem;) hahaha ale wymysliłam co;) "
Justynko jeśłi masz ochotę na jedną z kokardinek to napisz do mnie @
Subskrybuj:
Posty (Atom)








































