Oto nasza nowa KULiżanka piłka
Nareszcie nasze lampy i inne delikatne sprzęty w mieszkaniu są bezpieczne, a Lenka może swobodnie się bawić.
ps. jestem bardzo mile zaskoczona ilością odwiedzin, obsewratorów i Waszych komentarzy. Dzięki i prosze o więcej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dodajecie mi pozytywnej energii, bardzo jej teraz potrzebuje. Jakiś kryzys osobowościowy mnie dopadł :(
wiecie matka, siedze w domu, ciągle te dresy ( o przepraszam leginsy tYż), tak mało kobieca się czuje no i wogółe do niczego, buuuuu............
niedziela, 11 marca 2012
piątek, 9 marca 2012
Najnowsza produkcja
Jak tam? Poświętowaliście wczoraj? Ja wczoraj wieczorem jak dziewczynki już smacznie spały uskuteczniałam produkcję.
Wiecie co produkowałam? Nie???? no to już Wam piszę. "Urobiłam się po kokardy".... strasznie podoba mi się ten zwrot. Ostatnio bardzo często się z nim spotykam. Uważam, że bardzo tu pasuje, bo właśnie kokardy produkowałam.
Narazie powstało sztuk 10 w kolorach ziemi. Już mam ochotę na więcej, bo bardzo przyjemnie się je robi.
Każda kokarda jest broszką. Można ją przypiąć do płaszcza, torebki, swetra lub w każde inne miejsce, które przyjdzie nam do głowy.
Wszystkie poszukują domu. Można sobie przygarnąć taką za 8zł z wysyłką :)
Każda ma ok 10cm długości. Mogę je dla Was zrobić w innych kolorach.
Skoro wyszedł mi już taki ogłoszeniowy post to wrzucę też chustecznik, który też czeka na nowy dom.
(cena: 20zł z wysyłką)
Ja pędzę wypatrywać listonosza z zamówionymi włóczkami.
Dobrze, że Lenka bardzo lubi patrzeć co się dzieję na dworze. Podczas takiego wyglądania zawsze bardzo duuużo dyskutujemy o tym co widzimy. Lenka to straszna gaduła, ciekawe po kim?????? ;P
miłego dnia moi drodzy :D
czwartek, 8 marca 2012
Po babsku
Rano przywitało nas piękne słońce. Świetny prezent na Dzień Kobiet.
Ja nadal w euforii aparatowej. Mr. G chyba nie spodziewał się, że ja tak na poważnie na ten aparat chorowałam. Myślał, że to kolejny mój wymysł. Teraz chyba powolutku zmienia zdanie, jak widzi mnie biegającą z aparatem i Lenusię, która uwielbia gdy jej się robi zdjęcia. Chciałabym mu tu ogromnie podziękować (wiem, że czasem pokryjomu tu zagląda) za pomoc w spełnieniu mojego marzenia.
Mam nadzieję, że moje fotki nie są najgorsze. Wiem, że jeszcze duużo przedmną dlatego ćwiczę, ćwiczę ćwiczę.... przecież to praktyka czyni mistrza.
Lenka też już załapuje się na dzisiejsze święto. Każdego dnia obserwuje jak zaczynają ją interesować babskie sprawy. Choćby ostatni cyrk paznokciowy. Dziś z samego rana przytachała swoje ozdoby, ozdóbki gumki, spineczki i inne pierdułeczki do włosów
Rozwlekła swe skarby na kanapie
Ja nadal w euforii aparatowej. Mr. G chyba nie spodziewał się, że ja tak na poważnie na ten aparat chorowałam. Myślał, że to kolejny mój wymysł. Teraz chyba powolutku zmienia zdanie, jak widzi mnie biegającą z aparatem i Lenusię, która uwielbia gdy jej się robi zdjęcia. Chciałabym mu tu ogromnie podziękować (wiem, że czasem pokryjomu tu zagląda) za pomoc w spełnieniu mojego marzenia.
Mam nadzieję, że moje fotki nie są najgorsze. Wiem, że jeszcze duużo przedmną dlatego ćwiczę, ćwiczę ćwiczę.... przecież to praktyka czyni mistrza.
Lenka też już załapuje się na dzisiejsze święto. Każdego dnia obserwuje jak zaczynają ją interesować babskie sprawy. Choćby ostatni cyrk paznokciowy. Dziś z samego rana przytachała swoje ozdoby, ozdóbki gumki, spineczki i inne pierdułeczki do włosów
Rozwlekła swe skarby na kanapie
I zaczeła oglądać, układać, przekładać
Poprostu podziwiała swoje skarby.... znacie to?
Też lubicie układać swoje byłskotki co???
Lenka nie toleruje przypinania to włosów czegokolwiek, a dziś sama sobie zafundowała fryzurkę
Ostatnio też ciągle chce nosić w domu spódniczkę, bo jak twierdzi musi tańczyć. Spódniczka MUSI się kręcić. Ulubioną jest ta
O torebkach nawet nie mówię, bo tych ma ogrom. W zależności od tego gdzie idzie zabiera odpowiednią torebeczkę. Czy Wasze córcie też mają takie odpały?
Mnie to troszkę przeraża, bo ja taką strojnisią nigdy nie byłam.
Drogie Kobitki życzę Wam cudownego dnia.
żeby o Was dbano zawsze i ceniono 365 dni w roku, a nie tylko dziś.
ogromna buźka
mmuuuaahh
wtorek, 6 marca 2012
KOLOROWO
Jakie piękne dni nadeszły. Słońce wdziera się do mieszkania jak tylko może, uwielbiam to :)
Od wczoraj jestem właścicielką najprawdziwszej lustrzanki i moja radość jest ogromna. To spełnienie mojego marzenia. Jest to używane body i standardowy obiektyw, ale jest MÓJ :D więc pstrykam na potęgę.
Dziś zaserwuje Wam wulkan kolorów
Pled robię dla sympatycznej Gosi.
Pled ma mieć 130x200cm.
Od wczoraj jestem właścicielką najprawdziwszej lustrzanki i moja radość jest ogromna. To spełnienie mojego marzenia. Jest to używane body i standardowy obiektyw, ale jest MÓJ :D więc pstrykam na potęgę.
Dziś zaserwuje Wam wulkan kolorów
Pled robię dla sympatycznej Gosi.
Pled ma mieć 130x200cm.
Pled potrzebuje jeszcze ramki, czekam na dostawę włóczkową i biorę się do roboty.
Jest jeszcze jedna rzecz, o której chciałam napisać. Justyna postanowiła obdarować mnie wyróżnieniem
jest mi bardzo miło, dziękuje :)
Według zasady powinnam obdarować 5 osób, których blog ma mniej niż 200 obserwatorów.
Musiałam to parę dni przemyśleć.... doszłam do wniosku, że nie obdaruje 5 osób. Szczerze mówiąc irytuje mnie ta zasada. Dawanie pięciu wyróżnień sprowadza się do tego, że w końcu KAŻDY je otrzyma. Cóż to wtedy za wyróżnienie? Na pewno jest ono mniej warte. Dlatego postanowiłam wyróżnić tylko jedną blogerkę
KONWALIOWĄ BOMBONIERKĘ prowadzi ona cudnego bloga. Każdy post wchłaniam i chce jeszcze. Pisze lekko i tak jak lubię, mnie bardzo urzeka.
Na zakończenie dnia moja Lenka sprawiła, że zrobiło mi się tak jakoś miękko i ciepło na serduchu jak nigdy.
Po przeczytanej na dobranoc baji zgasiłam jak zwykle światło, czekam aż dziecię opendzluje kakao* i odda butle.
Słysze jeszcze ostatnie cmokania, zasysanie powietrza, czuje już butle w mojej dłoni. Myślę: a Młoda nie kimnęła to posiedzę jeszcze chwilę. Siedzę widzę, że się wierci w końcu odwraca się w moją stronę i mówi cichutko: Bardzo lubię z tobą być mamusiu. Normalnie szok, szczęka opadła mi aż do ziemi. To było cudowne.
Życzę Wam wszystkim jak najwięcej takich chwil.
*wiem, że źle na noc, staramy się ograniczać z tym kakaowaniem i butlowaniem
niedziela, 4 marca 2012
Poczuj głębie
Bardzo lubię zaglądać do Al. Na swoim blogu pokazuje rzeczy które tworzy, są to prawdziwe czary z drewna.
W jednym z jej ostatnich postów znalazłam link do pewnego utworu. Po pierwszym przesłuchaniu pomyślałam o matko co to ma być!!!!! Wróciłam do postu, a tam Al pisze: "po 3 odtworzeniu czuje spokój". Pomyślałam ciekawe i odtworzyłam 3 razy pod rząd.......
słuchajcie ja nie wiem co jest w tym utworze, ale czuje się go gdzieś w środku. Ogarnia całe ciało faktycznie zaczyna się odczuwać spokój. Ja dodatkowo odczuwam jeszcze niezliczone pokłady energii gdzieś tam we mnie (przy dwójce pociech to BARDZO wskazane). To jakaś magia.
Al dziękuje z całego serducha za Irinę
I jak Wam się podoba??
Też na Was działa?
Przyznać się proszę ;P
Spokojnej nocki
W jednym z jej ostatnich postów znalazłam link do pewnego utworu. Po pierwszym przesłuchaniu pomyślałam o matko co to ma być!!!!! Wróciłam do postu, a tam Al pisze: "po 3 odtworzeniu czuje spokój". Pomyślałam ciekawe i odtworzyłam 3 razy pod rząd.......
słuchajcie ja nie wiem co jest w tym utworze, ale czuje się go gdzieś w środku. Ogarnia całe ciało faktycznie zaczyna się odczuwać spokój. Ja dodatkowo odczuwam jeszcze niezliczone pokłady energii gdzieś tam we mnie (przy dwójce pociech to BARDZO wskazane). To jakaś magia.
Al dziękuje z całego serducha za Irinę
I jak Wam się podoba??
Też na Was działa?
Przyznać się proszę ;P
Spokojnej nocki
piątek, 2 marca 2012
Kocham to uczucie gdy......
Mama Pisarka zaprosiła mnie do przesymaptycznej zabawy
Kocham to uczucie gdy widzę jak więź między moimi babiszonkami staje się coraz mocniejsza, ciągle ewolułuje i zmienia się wedle ich potrzeb. Bardzo im jej zazdroszczę, bo jestem jedynaczką. Cieszę się, że są ONE DWIE przezemnie wymarzone i wyczekane.
Kocham to uczucie gdy rodzi się w mojej głowie pomysł na jakąś rzecz, którą mogę stworzyć. Sprawić, że stanie się one relanym wytworem. Najfajniejsze jest to, że nigdy nie wiadomo kiedy jakiś pomysł wpadnie do głowy
Kocham to uczucie gdy moge spędzić czas z dziewczynkami nie myśląc o tym, że czeka na mnie np coś takiego
Do zabawy zapraszam:
1. An z bloga Anita się nudzi
2. Lucy z bloga Nie ma jak w domu
3. Joankę-Z
4. Kaję z bloga made in kasia
5. Bagragę z bloga Siła marzeń
UDANEGO WEEKENDU :D
Zasady zabawy:
1. Wstaw logo zabawy.
2. Napisz kto Cię otagował.
3. Wytypuj 5 innych bloggerów do zabawy.
4. Opisz 3 momenty z życia (oraz wstaw zdjęcia) w których czujesz się szczęśliwy/szczęśliwa.
Kocham to uczucie gdy widzę jak więź między moimi babiszonkami staje się coraz mocniejsza, ciągle ewolułuje i zmienia się wedle ich potrzeb. Bardzo im jej zazdroszczę, bo jestem jedynaczką. Cieszę się, że są ONE DWIE przezemnie wymarzone i wyczekane.
Kocham to uczucie gdy rodzi się w mojej głowie pomysł na jakąś rzecz, którą mogę stworzyć. Sprawić, że stanie się one relanym wytworem. Najfajniejsze jest to, że nigdy nie wiadomo kiedy jakiś pomysł wpadnie do głowy
Kocham to uczucie gdy moge spędzić czas z dziewczynkami nie myśląc o tym, że czeka na mnie np coś takiego
Góra pranka do poskładania
Do zabawy zapraszam:
1. An z bloga Anita się nudzi
2. Lucy z bloga Nie ma jak w domu
3. Joankę-Z
4. Kaję z bloga made in kasia
5. Bagragę z bloga Siła marzeń
UDANEGO WEEKENDU :D
Zasady zabawy:
1. Wstaw logo zabawy.
2. Napisz kto Cię otagował.
3. Wytypuj 5 innych bloggerów do zabawy.
4. Opisz 3 momenty z życia (oraz wstaw zdjęcia) w których czujesz się szczęśliwy/szczęśliwa.
środa, 29 lutego 2012
C A R B O N A D A
czyli wariacja kulinarna na temat carbonary.
Moja Lenka jest strasznym makaronożercą.
Wczoraj zapytana co chce na obiadek powiedziała, że makaron, no więc cóż mi pozostało??
No jak to co .... zrobienie makaronu na obiad :P
Najczęściej gości u nas makaron w czerwonym sosie (boloński, magdaloński) lub ze szpinakiem. Tym razem me podniebienie zapragnęło czegoś innego i tak z czeluści mojego umysłu wyłonił się przepis na carbonarę niestety tylko jego fragmenty. Chęć zrobienia tego makaronu była przeogromna więc troszkę improwizowałyśmy, no bo przecież nie mogło zabraknąć głównej zainteresowanej
Postawiłyśmy wodę na makaron i zaczęłyśmy działać. Prawdziwa carbonara powinna być z salami, u nas w momencie gotowania ostały się bidne dwa plastereczki, więc dokroiłyśmy szynkę. Wędlinkę przesmarzyłyśmy na patelni razem z cebulką. Najpierw na tłuszczyku z salami, potem dodałyśmy odrobinę masła.
Gdy wędlina sie podpiekała do miski wrzuciałam żółtka jajko oraz ser. Wszystko to należy razem wymieszać i doprawić solą i pieprzem. U nas tym zajęła się Lena
Moja Lenka jest strasznym makaronożercą.
Wczoraj zapytana co chce na obiadek powiedziała, że makaron, no więc cóż mi pozostało??
No jak to co .... zrobienie makaronu na obiad :P
Najczęściej gości u nas makaron w czerwonym sosie (boloński, magdaloński) lub ze szpinakiem. Tym razem me podniebienie zapragnęło czegoś innego i tak z czeluści mojego umysłu wyłonił się przepis na carbonarę niestety tylko jego fragmenty. Chęć zrobienia tego makaronu była przeogromna więc troszkę improwizowałyśmy, no bo przecież nie mogło zabraknąć głównej zainteresowanej
Bedziecie potrzebować:
salami (ja dodałam też szynkę) wedle uznania
1 cebulę
1 jajko
5 żółtek
potarty ser żółty
makaron
sól
pieprz
Postawiłyśmy wodę na makaron i zaczęłyśmy działać. Prawdziwa carbonara powinna być z salami, u nas w momencie gotowania ostały się bidne dwa plastereczki, więc dokroiłyśmy szynkę. Wędlinkę przesmarzyłyśmy na patelni razem z cebulką. Najpierw na tłuszczyku z salami, potem dodałyśmy odrobinę masła.
Gdy wędlina sie podpiekała do miski wrzuciałam żółtka jajko oraz ser. Wszystko to należy razem wymieszać i doprawić solą i pieprzem. U nas tym zajęła się Lena
Gdy Lena mieszała jajca z serem ja wrzuciałm makaron do gara.
Po odpowiednim wymieszniu, czyt. zmęczeniu głównego Mieszacza można przejść do następnego etapu ( u nas obowiązkowego) testu makaronowego.
W skład jury wchodzi Lena - przedwodnicząca, no i moja skromna osoba w roli członka (też mi się trafiło.....;P)
Testy są bardzo dokładne, częste i wielokrotne......
w końcu okazuje się ze makaron jest już dobry
no i można go wymieszać z wędliną. Tak wymieszany makaron wrzucamy do michy z surową masą jajeczno -serową i mieszamy. Jajo powinno się nam pięknie ściąć.
Na koniec wygląda to tak
Nam bardzo smakowało, Lenka wcinała jak szalona.
Szczerze polecam, bo to proste i szybciutkie jedzonko :D
Smacznego
poniedziałek, 27 lutego 2012
Tańce, hulanki, swawole i małe spa
Weekend bardzo przyjemny :)
Lena rozszerza swoje zainteresowania z prędkością światła. Tym razem na tapecie tańcowanie :D
Dziecięcie nasze w siódmym niebie. Średnio raz na pól godziny ściąga skarpetki i ogląda swoje pomalowane paznokcie ;P
Szydełkowo produkcja zamówieniowa nadal trwa
Pozdrawiam Was i życze udanego tygodnia :D
Lena rozszerza swoje zainteresowania z prędkością światła. Tym razem na tapecie tańcowanie :D
Lena staje się małą strojnisią. Widziała, ze maluje paznokcie no i ona też chce. Ja stanowczo, że nie bo za mała i ja jej napewno nie pomaluje. Produkuje się, tłumaczę, lament Lenkowy przeogromny, a ja twarda nie ugnę się, Łeb mi pęka, dam radę..., no i Mr. G nie wytrzymał, zlitował się i pomalował Lenie pazurki na różowo.
Szydełkowo produkcja zamówieniowa nadal trwa
Pozdrawiam Was i życze udanego tygodnia :D
sobota, 25 lutego 2012
Kałasznikow
To już mój 56 post, jejku nawet niewiem kiedy to zleciało. Tak dobrze mi tu z Wami, że straciłam poczucie czasu. Dziękuje, że jesteście, zaglądacie to dla mnie naprawdę wiele znaczy :*
Wczoraj otrzymałam przesyłkę, oto jej zawartość
To wełna czesankowa.
Podczas ferii zimowych pobliski dom kultury organizował warsztaty plastyczne. Jedno ze spotkań było poświęcone filcowaniu na sucho. Na tym jednym jedynym spotkaniu byłam i popełniłam takie klipsy dla mojej Lenki.
Nie są one idealne, ale pierwsze koty za płoty za mną.
Czułam się jak kałasznikow waląc serie igłą we włóczkę.
Rozłorzyło mnie na łopatki zastosowanie ekonomicznych gąbeczek do filcowania, czyli zwykłego gąbkowego zmywaka.
Tak więc
włóczka JEST
igły SĄ
zmywak TEŻ SIĘ ZNAJDZIE
już się nie mogę doczekać wolnej chwili aby móc spokojnie popracować z tą materią :)
Wczoraj otrzymałam przesyłkę, oto jej zawartość
To wełna czesankowa.
Podczas ferii zimowych pobliski dom kultury organizował warsztaty plastyczne. Jedno ze spotkań było poświęcone filcowaniu na sucho. Na tym jednym jedynym spotkaniu byłam i popełniłam takie klipsy dla mojej Lenki.
Nie są one idealne, ale pierwsze koty za płoty za mną.
Czułam się jak kałasznikow waląc serie igłą we włóczkę.
Rozłorzyło mnie na łopatki zastosowanie ekonomicznych gąbeczek do filcowania, czyli zwykłego gąbkowego zmywaka.
Tak więc
włóczka JEST
igły SĄ
zmywak TEŻ SIĘ ZNAJDZIE
już się nie mogę doczekać wolnej chwili aby móc spokojnie popracować z tą materią :)
piątek, 24 lutego 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)







































