środa, 30 stycznia 2013

zdążyliśmy :D

Jeszcze przed tymi nieszczęsnymi roztopami udało nam się "dopaść" klejący śnieg. Powstał pierwszy bałwan tej zimy :) 
Niestety było już prawie ciemno jak budowa została ukończona, więc jakość zdjęcia pozostawia wiele do życzenia. Najważniejsze jednak, że radochy był ogrom.


24 komentarze:

  1. Nie ma to jak zimowy przyjaciel :-)
    My też nie pożegnaliśmy się z zima na dobre....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziś w nocy miał miejsce kradzież cały śnieg zniknął

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. był zrobiony w takim miejscu że mogliśmy sobie go oglądać siedząc przy balkonie :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. faktycznie nawet o tym nie pomyślałam.
      to był rasowy miś miał zrobiony nawet pępek :p

      Usuń
  4. Wow..jaki olbrzymi bałwano-miś:))))Super:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale fajowski!!!!!
    My nie zdążyliśmy:(
    Widzę, że zainspirował Cię widok z okna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba bardziej Mr. G zainspirował, ja rzucałam warzywami z balkonu, na oczy i nos

      Usuń
  6. Hihi no ale jakie wielki ten bałwan!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tylko jednego mamy na koncie za to porządnego 2 metrowego

      Usuń
  7. Fajny misiek!!! Ale wiesz, jesteś świadoma tego, że to jeszcze nie wiosna i śnieg jeszcze będzie???? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ależ ja nie mam nic przeciwko temu żeby był :)

      Usuń
  8. Ten widok miałam na myśli:)
    Podobieństwo - wykapane:)
    http://zrecznarobota.blogspot.com/2013/01/tforczosc.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, ale to mr.G tworzył bałwana z Lena ja byłam z Kinia w domu, bo chora jest. Widocznie jemu się utrwalił ten misiek gdzieś w podświadomości i stąd podobieństwo

      Usuń
  9. jaki słodki bałwanek!!!:)))
    kochana zapraszam na konkurs:)

    OdpowiedzUsuń
  10. U nas śniegu brak :( a Wasz jaki duży! :))

    OdpowiedzUsuń
  11. u nas było dwa balwany;) co prawda nie takie równe i dorodne jak Was, ale tez miłe. I stałyyy, ze 3 tygodnie

    OdpowiedzUsuń