sobota, 2 sierpnia 2014

powroty

puk puk, jest jeszcze ktoś????
Powroty są ciężkie.
Z wakacji wróciliśmy dwa tygodnie temu. Niby dawno, a ja nadal nie ogarnęłam życia. Może dlatego, że zaraz po powrocie dopadła mnie angina ropna (nikomu nie życzę. ból gardła przy grypie czy mocnym przeziębieniu to przy anginie łaskotanie piórkiem). Nadal się antybiotykuje. Najzabawniejsze jest to, że gdy nie umiałam wytrzymać z bólu udałam się do szpitala, do przychodni z opieką świąteczną i został mi tam przepisany antybiotyk przez lekarza, który okazał się chirurgiem. Antybiotyk trafiony w punkt, bo następnego dnia ból całkowicie zniknął.
To nic ostatni miesiąc była mega zakręcony. Przed samymi wakacjami dopadło mnie przeziębienie, które mnie totalnie wyłączyło z życia na 3 dni. Leżałam jak flak, a gdzie pakowanie? Na szczęście na dzień przed wyjazdem zrobiło mi się troszkę lepiej i mogłam nas spakować. Potem wyjazd nie spałam 30 godzin, bo najpierw końcówka pakowania, potem trasa, a potem no jak tu iść spać jak się nad morze pierwszy raz zajechało. Tydzień wakacji, szalonych i cudownych (relacja na blogu będzie), powrót i... angina kolejne dni wyszarpane ze świadomości. potem mega ekstremalnie szalone i niezapowiedziane odwiedziny mojej kuzynki... no mówię Wam ten ostatni miesiąc był mega szalony. Pełny w mega skrajne emocje. taka totalna karuzela. Mam nadzieję, że teraz będzie nieco spokojniej chociaż przez najbliższe 2-2,5 tygodnia potem czekają nas kolejne ciężkie chwile.
Jeszcze przed urlopem uświadomiłam, że dawno nie bawiłyśmy się z Babiszonkami w sesje i zaczęłam pstrykać. Wszystko zaczęło się od naszej głównej stylistki i jej pomysły na drewniane odpustowe zegarki


 Potem przyszła Lena też oczywiście z bransoletkami na nodze.
Była krótka walka
 Te Kinulkow miny, wnerw jest rewelacyjny. Ona się denerwuje całą sobą
 Lena jednak ma sposoby na siostyczkę
 i buziakiiiiii
 Kłocą się, ale żyć bez siebie nie mogą
 Mama Kika ze soją ukochana Meme
 Lena ze swoja lalaloopsową syreną
 i kieszonki...
totoalny Kinusiowy MUST HAVE. musi byc przecież miejscówa na gumy, cukierki, kasę i tryliard innych potrzebnych rzeczy. Coraz cześciej udaje sie złagodzić brak kieszonki torebeczką
 szalone moje koczkodany


 o tu mam ała. to bardzo ważne. jest załamana jak juz nie ma strupka, bo nie ma co pokazywać
 a to zdjęcie mnie rozwala, cała Kika bezpośrednia, szczera i szalona
 Leonita też uwielbia aparat. nauczona doświadczeniem woli poczekac aż Kika coś odłoży, zostawi, znudzi się  czymś bo inaczej może oberwać (tak Kika to taki mały zawadiaka, jeśli się jej nie zapyta czy można coś pozyczyć i to weźmie to ona odrazu leje)
 żeby nie było że tylko jak fotki strzelałam, tu dzieło Kiki
 a Tu Lenuśki ta kompozycja z jej paluchami w kadrze, rozłożyła mnie na łopatki.
noooo dużo tego ale dawno nie było i musiałam. a wam które zdjęcie najbardziej się podoba???
u nas po dwóch dniach deszczu dziś wróciło słonko, tak wiec sobota zapowiada się interesująco.
dobrego dnia Kochani.

6 komentarzy:

  1. To faktycznie było intensywnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowne te Twoje dziewczyny! A zdjęcia? Które najlepsze? Hmmm. To ostatnie ze stopami wymiata! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Super foty....a angina i nas dopadła..a konkretnie Wikę:( Mam nadzieję ze Franula się nie zarazi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oby się chłopina uchowała bo to koszmarne chorobsko

      Usuń