środa, 11 lipca 2012

bywa i tak

Ostatni weekend rozpoczęliśmy w piątek cało popołudniowym działkowaniem. Nasz kawałek ziemi zaczyna powolutku jakoś wyglądać, wkrótce pokaże Wam co nieco. Był grill i był żabciowy basen już na swoim miejscu, No a w nim dwa hipcie
Tym razem zdążyłam założyć im stroje.
Kinga ma mistrza w relaxowaniu.
Dziewczyny świetnie się dogadują, w swoim języku ale wiedzą o co chodzi.
Lenka oczywiści musiała strzelić siostrze wykład o chlapaniu i ostrzegła, że jak ktoś chlapie to wychodzi z basenu. Myślałam, że się popłacze ze śmiechu jak słuchałam Lenkowego wywodu
Kinia jest bardzo ciekawa świata wszystko chce sprawdzić,  padło na trawę. Do tej pory badała ja nóżkami. Tym razem to za mało w ruch poszły łapki
i buzia
Z działki musieliśmy uciekać. Granatowo-szare chmury nadciągały. Całą drogę deptały nam po piętach. Ostatnie kroki do domku robiliśmy już w deszczu  Zdążyłyśmy jednak zerwać kwiatuszki dla babusi, która następnego dnia miała mieć urodziny. Po wejściu do mieszkania Lenka jak proca wystrzeliła na balkon, żeby oglądać błysku błysku. To popołudnie było bardzo udane. 

Jak już wspomniałam w sobotę moja mamcia miała urodziny. Po świętowaliśmy w naszym skromnym gronie. Było miło i sympatycznie. Lena pierwszy raz dała się namówić na wariacje z bitą śmietaną w sprayu. Opanowała całą.
Mr.G miał wieczorkiem wychodne. Miał się on odprężyć, naładować akumulatorki w knajpce z kumplami przy piwku. Niestety to ładowanie nie bardzo mu wyszło. Wrócił o znośnej porze, było coś przed 1 w nocy. 

Niedziela była okropna.  Mr. G miał objawy typowego kaca. Sam twierdzi, że to przez jakieś nowe piwo tyskie clasic a nie normalne tyskie. Nie piłam to nie wiem. Widząc co działo się z mr. G próbować raczej nie chce. Spało to chłopisko z kompresem na łepetynie co jakiś czas się zrywając na równe nogi i pędem do łazienki. Ja byłam po prostu wściekła, bo upał, bo dziewczyny marudziły liczyłam, że wypełzniemy na spacer, a tu proszę. Nie dość, że chłop ma wychodne to jeszcze cały następny dzień rozwali, no! Jak się struł niech se cierpi. Uznałam, że po obiadku wyjdę z dziewczynami chociaż koło bloku. Biegało tam sporo dzieci, a Lenka strasznie do nich ciągnie. Tym pomysłem zrobiłam sobie jeszcze większe ku ku. Wyszłam z dwójka dzieci a zajmowałam się czwórką. Myślałam, że jajo zniosę. Do cholery jakbym chciała mieć 4 to bym sobie zrobiła prawda? Nie rozumiem takich rodziców którzy wypuszczaj swoje 4-5 letnie dzieci same na dwór. Czy dla Was to normalne? ja rozumiem gdyby te dzieci samodzielne były, ale nie są. One nie bawiły się z Lena tylko co chwila chciały coś ode mnie. Jedna dziewczynka z dodatkowej ekipy widział mnie pierwszy raz, mimo to podeszła do mnie i powiedziała,że chce się huśtać na koniku. Ja jej tłumacze, że z nią nie pójdę, bo mam tu małego dzidziusia, itd. na to ona mi w ryk. Ciągle ładowała mi brudna piłkę plażowa do wózka kładąc ja śpiącej Kindze na głowę. no cyrk na kółkach. Druga nadprogramowa jeszcze lepsza, bo zachęca Lenę do głupot. Sama nie zrobi ale Lenie mówi zrób no zrób, a Lenka się daje i potem jest płacz. Nadprogramowa mówi Lence że chce pić, a Lenka przychodzi do mnie i mówi że mam dać dziewczynce pić. ja rozumiem gdybyśmy byli daleko od domu, itd. ale ta mała miała do domu 30m. niech że sobie pójdzie, przecież ja nie będę poić całego podwórka. Matko jak mnie takie sytuacje irytują. Byłyśmy na dworze ok 2h i byłam JEDYNĄ  dorosłą osoba. miałyśmy wyjść rekreacyjnie, a wróciłam jeszcze bardziej wykończona. Czy u Was tez tak jest że wychodzicie ze swym potomstwem na dwór, a ono jakoś dziwnie się powiększa? Jak reagujecie w takich sytuacjach? Mr. G ok. 16 wrócił do żywych, a ja urobiona po kokardy miałam serdecznie dość wszystkiego.
Czasem bywa, że i takie weekendy się trafiają. Wredne, z rozczarowaniami, żalem, wykończeniem i marudzeniem. Nie zapominajmy o tym. Nie zawsze wszystko musi być idealne, słodkie cudowne, zaplanowane z dbałością o każdy szczegół. Nie udawajmy przed sobą i przed innymi, że zawsze wszystko było cudowne, piękne i milusie. Nie idealizujemy naszego życia. Przeżyjmy je najlepiej jak potrafimy.  Przeżyjmy je prawdziwie, nie plącząc się w  złudzeniach.
ufff, aż mi lepiej. Musiałam to z siebie wywalić, bo bym chyba zwariowała. Na osłodę fikająca Kika
ps. kocham sezonowe wyprzedaże ;D

51 komentarzy:

  1. dziendoberek o poranku,no musze to napisac jakie dziewczynki maja czadowe stroje do wodowania:*..............a co do maluchow biegajcych smych na podworku to nieraz sie zastanawialam czy taka mam sie nie boi,ja chyba bym sie balam...........a swoja droga nie dziw sie ze dzieci do Ciebie lgnely,jak mam sie nimi nie zajmuje to lgnely do Ciebie:PPP
    Kusiole calodobowe zostawiam:******

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzieci rozumiem, ale ich rodziców nie.
      :*

      Usuń
  2. dziewczyny basenie cudne :) wzruszająca nić porozumienia
    ja mieszkam na wsi, u nas dzieci c5,6 letnie chodzące bez opieki (lub pod opieką starszego rodzeństwa to standard),
    często standardem jest też "zbiorowe żywienie" np jeśli koledzy starszego syna są u mnie w porze obiadowej, po prostu dostają do jedzenia to co my (oczywiście jeśli jest taka możliwość, nie zawsze mam porcję jak dla wojska)
    natomiast z pewnością nie zdarza się, ze muszę zajmować się cudzymi dziećmi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. karmienie oddziału aktualnie przebywającego na zamku rozumiem to są koledzy koleżanki naszych pociech. ale tu chodzi o dzieci których ja prawie w ogóle nie znam. wkurza mnie to, że ja mam za kogoś wykonywać jego pracę. a rodzice siedzą przed tv i się relaksują

      Usuń
  3. Kinga ma serio mistrza w relaksowaniu, jak widać nawet wykład Lany jej nie wzruszył :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ten skrzat zawsze się tak umości tak rozłoży, że człowiek od samego patrzenia na nią czuje się zrelaksowany, bynajmniej ja tak mam.

      Usuń
  4. swietnie sie dziewczyny dogaduja a lenka wspaniale wchodzi w role starszej siostry....pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że Lenka cały czas będzie się odnajdywać w roli starszej siostry. już za moment Kika zacznie być mobilna i wtedy się zacznie. pozdrawiam

      Usuń
  5. Ale ślicznoty w tych strojach kąpielowych:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakies wredne babsko z ciebie.Dzieci to dzieci.Moze nie wszystkie sa takie piekne i genialne jak twoje,ale to tylko dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tyle , że ja nie jestem zła na te dzieci, bo one nie są niczemu winne. tylko na tych rodziców, którzy maja wszystko gdzieś.
      poza tym gdyby to była jakieś znajome dzieci. uważasz zajmowanie się cudzymi dziećmi za normalne?

      Usuń
  7. A jeszcze ci powiem,ze ta twoja Kinia jest lysa i wyglada jak chlopak.I co? Milo ci?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o ja Amerykę odkryłeś/łaś. to że Kika jest łysol to wiem, nie jestem zaślepiona. i co mam się pociąć z tego powodu? m.in. o tym był ten post, że nie wszystko jest idealne i ja nie mam zamiaru chować jej główki lub zakładać peruki, żeby miała piękne włoski.
      jestem ogromnie ciekawa skąd w Tobie tyle jadu. chcesz mnie krytykować proszę bardzo, nie przeszkadza mi to , tylko niech to będzie konstruktywna krytyka a nie wojna podjazdowa jak w piaskownicy. szkoda że nie masz odwagi popisać się pod tym co piszesz.

      Usuń
    2. Sorry ale to niemowlę, pewnie ten anonim urodził się owłosiony jak małpa i zazdrości pieknej łysinki!!!
      Szkoda, że tacy ludzie nie mają odwagi sie ujawnić...
      odpowiadając dla mnie również tacy rodzice są bezmyślni i nie powinni mieć dzieci skoro nie potrafią się nimi zająć...krótko, ja swojego nie wyobrażam sobie zostawić na pastwę losu nawet na przydomowym podwórku nie mówiąc o placu zabaw!!!
      Madziu masz rację nie zawsze jest kolorowo...ja wychodze z założenia że lepiej jest się miło zaskoczyć niż niemiło rozczarować;))

      Usuń
    3. ja nie wiem jak można tak spokojnie siedzieć w domu nie wiedząc co nasz maluch robi na dworze. a pomysły te dzieciaki mają totalnie odjechane.

      Usuń
  8. Super zdjęcia - a Kinga słucha z takim zainteresowaniem siostry jakby faktycznie rozumiała, że za chlapanie wychodzi z basenu :)) Tez sie ubawiłam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy to jakiś debil, no sory!

    Przepraszam, że zaczęłam komentarz od linijki powyżej, ale nie wytrzymałam!

    Kinia jest bezbłędna, jak ja uwielbiam podbródki u maluszków ;) a Lena - fajnie jest mieć starszą siostrę, która wytłumaczy co i jak, no!

    Niektórzy rodzice są bezmyślni - sama nie puściłabym takiego malucha na dwór! Przecież takie szkraby nie mają wyobraźni przestrzennej, są nieświadome ewentualnego bezpieczenstwa - i jak dało się zauwazyć - potrzebują stałej opieki, pomocy itp!

    Mnie wkurza wiesz co? Mieszkam w starej kamienicy, okna od podwórka - od samego rana dzieciaki sztuk kilkanaście biega po podwórku i drze się a rodzice - w domu - mają kilkanaście kroków do parku, do placu zabaw - ale nie, wygodniej posiedzieć w domciu a dzieci same sobie puszczone robią co chcą! Kocham dzieci, ale naprawdę kiedy wracam z pracy (pracuję z przedszkolakami) to o godzinie 18tej mam już serdecznie dosyć! O 18tej? Co ja mówię! Biegają i drą się do 22! 6-10 latki! Nie powinny już spać? Co się dzieje z rodzicami? Mają wszystko w dupie? Na to wychodzi... Ech...

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz są ludzie i parapety. mnie ten anonim bawi i przejmować się nim nie mam zamiaru. nie chcę wprowadzać moderacji komentarzy. chce żeby blog żył własnym życiem.
      u nas też dzieciaki do 22 harcują pod balkonem drą się i świrują. nawet mamy jedna 4latkę codziennie do 22 na dworze. z tym chodzeniem do parku to różnie jest. u nas np. zabawki w parku są obsrane przez ptaki a koło piaskownicy i huśtawek swoje miejsce spotkań mają żule. dzieci tam brak a Lenka strasznie szuka z nimi kontaktu

      Usuń
    2. o to chodzi, ze u nas naprawdę jest łądny park, czysto, fajny plac zabaw, dużo dzieci z rodzicami, z mądrymi rodzicami... dlatego mnie to tak irytuje - parę kroków - to nie, lepiej dzieciaka w wybetonowanym podwórku trzymać...

      Usuń
    3. oj marzę o takim parku.

      Usuń
  10. Koleżanko droga! Weź Ty przykład ze swej córki !! Czilaut totalny :)- ostatnie zdjęcie " mama patrz jak się pomarszczyłam" Ekstra. A z rodzicami tak to już bywa, że rożni są. Mnie wkurza, że czasami i bywają przy swych dzieciach a jakby ich nie było...Wola nie widzieć co ich pociechy robią. Ale to już dłuższy temat, nie będziemy sobie ciśnienia (jak anonim ) podnosić. Ale jakiś berecik zryty nieźle - i z czytaniem ze zrozumieniem ma problem :) A odp. na twe pytanie - w linii prostej jakieś 15 km. ja tez ciekawa jestem jak daleko mamy do siebie, a jak blisko!! Pozdrawiam Cie serdecznie!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no sąsiadko :D
      ja mam lans & bans od rana. emocje już opadły ale byłam strasznie ciekawa Waszego zdania. jak widzę takie pancie, które są z dziećmi na dworze a klachaja jak szalone, bo ta z pod 4 była u tego z pod 7 no i wiesz, a dziecko już wsi 3m nad ziemią na drzewie i nie wie co dalej, wyje a mamusia nie słyszy. to normalnie bym wzięła co mam pod ręka i zdzieliła prosto w łeb( tą mamuśkę oczywiście nie dziecko)

      Usuń
  11. ta żabcia jest genialna. można się opierać o jej oczy !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no jak na soja cenę, kosztowała całe 20pln jest genialna

      Usuń
  12. Anonimowy wydał sam sobie świadectwo... nawet mi się komentować nie chce tego:((((

    BM:)... chcialabym coś o tych rodzicach nieodpowiedzialnych rzec, ale sama nie wiem co... zgUpiałam, bo nigdy nie bylam w takiej sytuacji, znaczy, zebym swoje dzieciaki same bez opieki gdziekolwiek puszczała... nie znam żadnego usprawiedliwienia na taką bezmyślność... kurcze! a potem słyszy się o różnych wypadkach z udziałem dzieci... az strach myśleć;(

    no ale ja do meritum, bo nie o tym przede wszystkim chciałam... o dziewczynach twych przecie... Kinia jest przecudowna z tym zapatrzeniem swoim na Lenkę... normalnie Lenkowy idol, to mało:) świetnie razem wygladają:))))

    buziaki dla nich:)))

    Lenko:)))) ale masz super biżu!!! :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja myślałam, że skoro tak głośno o różnych tragediach z udziałem dzieci takie wypuszczanie na dwór się skończyło jednak nie.
      Mnie ten Kikowy podziw dla Lenki rozbraja. Kika ja tylko widzi i już ma rogala. nie spodziewałam się, że będą miały tak fantastyczny kontakt.
      ściskam :)

      Usuń
  13. O kurcze...litanię taka napisałąm i mi się nie wczytało coś...i przepadło buuuu....No więc Kika jest debesciak jakich mało...miny trzaska zawodowe...coś mi się widzi że jak podrośnie to bedzie z niej większa agentka niż z Lenki...a Lenka jak to starsza siostra musi dziecku wszystko wytłumaczyć co i jak żeby gafy nie było żadnej....Co do zostawiania dzieci bez opieki to rodzice albo nie zdają sobie sprawy ze coś złego może się im dzieciom przydarzyć albo maja to wszystko gdzieś:)))

    I uśmiałam się z kaca Mr G. no bo sama zobacz że to zabawne...na własne życzenie....na pocieszenie dodam że nam też się takie sytuacje zdarzają....mój jedzie teraz w weekend z kolegami pod namioty...zabawny widok...sami faceci....hehe...:)))
    Buuuziaki:****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi tez parę razy ostatnio coś nie wczytywało dawałam odśwież ą do skutku :P
      Jeśli chodzi o dziewczyny to wiem, że pewnie jeszcze nie jednym mnie zaskoczą.
      żal mi dzieci tych "zajętych" rodziców.
      Kac mr. G w niedziele doprowadził mnie do furii,pocierpiał i dobrze mu tak. jak świruje jak nastolatek spuszczony ze smyczy to ma za swoje. pod namioty bym mr. G nie puściła. Mr.G, kumple, alkohol, namioty, woda i ognisko to złe połączenie.
      buziolaski :*******

      Usuń
    2. Ja za pierwszym razem jak mieli męski weeknd 2 lata temu (przed naszym ślubem....kawalerski weekend) też miałam obawy, czy wszyscy wrócą, czy nic sobie nie zrobią bo wiadomo ze faceci to jak dzieci...ale wszystko było ok...i rok temu też...więc w tym roku spokojna jestem raczej...znam ich wszystkich dosyć długo...:)))
      Buuuziaki:*****

      Usuń
    3. wiesz ja ekpię mr. G tez znam od lat i wiem, że są zdolni do najdziwaczniejszych inicjatyw.

      Usuń
  14. Oj nie zawsze jest miło, nie. Czasem i bez nadprogramowych człowiek pada na twarz, a co mówić z nadprogramowymi.
    Nie rozumiem też rodziców, którzy takie małe dzieci wypuszczają same na podwórko, ja wiem, ze muszą sie uczyć samodzielności, ale 5-latek ma naprawdę jeszcze fiu bździu w głowie i nie wiadomo co wymyśli. Ja mam własne podwórko, ale i tak zerkam przez okno co robią dzieciaki , bo tuż za płotem bardzo ruchliwa ulica, po której co chwilę tir jakis przejeżdża.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda dzieci powinny uczyć się samodzielności pokonując kolejne stopnie trudności, a nie wrzucić je na głęboką wodę i nich sobie poradzą.

      Usuń
  15. Fajne te twoje żabkowe plażowiczki :)

    Mnie się nie zdarzyło całkiem cudzymi dziećmi zajmować, bo rzadko chodzimy na publiczny plac zabaw, ale bardzo często zdarzało mi się niestety robić za opiekunkę podczas rodzinnych spędów. Teraz dzieci są większe i radzą sobie w dużej mierze same, tym bardziej, że zwykle są zamknięte w przestrzeni pokoju lub podwórka, ale kiedy były mniejsze, wkur... mnie to okropnie, że na imieniny przychodziły te wszystkie siostry i kuzynki z maluchami, zostawiały je gdziekolwiek, zasiadały do stołu i się imprezowały, gdy tymczasem ja, zajmując się J., stawałam się z automatu matką dla całej dzieciarni. Karmiłam, wysadzałam, wycierałam, przebierałam itd. I nikt przez kilka godzin się nie zainteresował, co się dzieciakami dzieje, ani nawet szklanki z napojem mi nie przyniósł. Wyobrażasz sobie? Nawet żadna babcia pupy z krzesła nie podniosła, bo jeszcze by żarcia zabrakło albo z rozmowy by jakiś ważny wątek umknął. Ach - i żeby było jasne, nigdy nie byłam gospodarzem tych spotkań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas na rodzinnych spędach jest przeważnie 3 dzieci w tym dwoje moich :P czasem przy większych okazjach dobijamy do 5. jednak jest sporo chętnych do zabawy z dziećmi, więc ja ich wykorzystuje :) oczywiście mam ciągle wszystko pod kontrola chodzę zaglądam itd. jeśli jakieś przyjęcie jest u nas to 3/4 gości jest wyciągniętych do Lenuśkowego pokoju i tam odbywają się główne atrakcje :P
      ps. wczoraj w końcu dotarłam do empiku i było tak jak się spodziewałam "Przebieralnia" wykupiona i zostałam z niczym :(

      Usuń
    2. JA się podłączę do rozmowy...ze spotkań rodzinnych u teściowej (czyli w moim domu obecnym) i nie tylko na spotkaniach jest czwórka dzieci do opieki którymi ciocia Halinka ma się zająć...też mnie to wkur.... strasznie...a najgorzej było jak byłam w ciąży z Wiką, przeziębiona, zimą...musiałam zajmowac się dzieckiem usmarkanym po pas bo babcia powiedziała ze może przyjechac bo ona się zajmie...a wcale się nie zajeła bo gotowaniu obiadu ważniejsze...echhh....

      Usuń
    3. no wiesz żeby ciężarna tak wykorzystywać, toż to skandal i tyle!!

      Usuń
  16. Nie rozumiem rodziców którzy 5-6 letnie dzieci zostawiają bez opieki , szczególnie w mieście.
    PS.Mając roczek byłam jeszcze łysa :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzieci są różne jedne kudłate inne łyse, a jeszcze inne mają odstające uszy, i co z tego wszystkie są kochane.

      Usuń
  17. doskonale Cie rozumiem, u mnie Jasko nawet jak jedziemy do Kurnika to nie chce sie bawiac sam w "ogródku", a na place zabaw chodzę zawsze sama z dówjką moich a jazda jest teraz jak i jedno i drugie lata...ja wracam wywalona fizycznie jak po olimpiadzie....i niestety pilnuje wszystkie dzieci....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lenka uwielbia się bawić w ogródku, na działkę śmigamy, ale trzeba przejść prze plac zabaw i to jest trudne. taki dom z ogródkiem to byłoby to :D

      Usuń
  18. Babiszonki bombastyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  19. U nas to samo niestety - nawet trzylatki pod "opiekę" starszych dzieci z podwórka posyłają :( A obok ruchliwa ulica.... ale na wszystko wpływu nie mam, swoich puszczać nie będę (chyba bym oszalała z niepokoju!) A jak wychodzimy do ogródka i zaczynamy zabawy to nam się pół osiedla dzieciaków złazi (tych co pod blokami same biegają) i wtedy jest: proszę Pani pić mi się chce, jeść itp.
    A Twoje dziewuszki cudniaste...relax take it easy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też bym spokojnie nie wysiedziała w domu

      Usuń
  20. Wiesz, ostatnio dużo na ten temat myślałam, bo z jednej strony tyle się słyszy o różnych tragediach, a z drugiej wszyscy psychologowie krzyczą, że my - współcześni rodzice - jesteśmy nadopiekuńczy i za późno wypuszczamy dzieciaczki spod swoich skrzydeł. Ciężko mi jest sobie wyobrazić, że można puścić 4-5 latka bez jakiegokolwiek nadzoru na dwór, więc podejrzewam, że matki tych dziewczynek zerkały gdzieś tam sobie zza firanki i zacierały rączki, że ktoś z dorosłych ma oko na dzieciarnię, a one nic nie muszą robić. Nie pojmuję takiego podejścia, nie zazdrszczę roli jaka Ci przypadła i wiem jedno - mój synal na pewno poczeka trochę dłużej z samodzienymi wypadami :))

    Aaaa, no i na koniec coś do Anonimowego - zapewne jak Ty będziesz miał kiedyś dzieci (jakbyś już miał, to być takich bzdetów nie pisał), to będą one odpowiadały wszelkim standardom, kanonom urody oraz normom owłosieniowym - niecierpliwie czekam na zdjęcia! :))

    OdpowiedzUsuń
  21. Przeraża mnie zostawianie małych dzieci samych, zwłaszcza w mieście. Kiedyś, jak biegłam rano na zajęcia, więc mogła byc może 7:30, mała, na oko 4 letnia dziewczynka razem ze swoim młodszym braciszkiem spacerowali sobie między kamienicami. Dziewczynka do mnie:
    -Proszę Pani, w u Agatki się pali...
    Ja zbladłam i pytam jej - gdzie to jest " u Agatki". A mała mnie za rękę i że mi pokaże. Pomyślałam tylko co by było, gdyby zamiast mnie przechodził tamtędy jakiś pedofil...dwa razy by się pewnie nie zastanawiał tylko wciągnął do auta. Okazało się, że faktycznie paliło się w jednej z kamienic - paliła się knajpa, były już wozy strażackie i pełno gapiów. Na pewno nie miejsce dla małych dzieci... ;/

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja mam wręcz przeciwnie. Mój mąż czasami się śmieje, że mam tak nie biegać za Franiem bo mu po piętach ciągle depczę.
    A dziewuszki w basenie prezentowały się cudnie :)

    OdpowiedzUsuń